Niepełnosprawne osoby często same nie są wstanie poruszać się po mieście. Trudność czasami sprawia im nawet wydostanie się z własnego mieszkania. Na pomoc, każdego dnia, wyruszają im pracownicy Zakładu Przewozu Osób Niepełnosprawnych, którzy dowożą ich do szkół, pracy, przychodni czy na zajęcia rehabilitacyjne.

Pracownicy ZPON są nie tylko kierowcami, ale także wykwalifikowanymi opiekunami. – Bierzemy za te osoby a w szczególności za dzieci odpowiedzialność. Musimy je odebrać, bezpiecznie dowieźć na miejsce i odprowadzić do opiekuna – mówi Dominik Juszczyk, kierowca i opiekun z ZPON

POLECAMY

Restauracje w Łodzi, za którymi tęsknią łodzianie! Zniknęły z kulinarnej mapy bezpowrotnie [ZDJĘCIA]
Łódź Kaliska " alt="fot. LODZ.PL" src="/images/article/files/public/_processed_/0/b/csm_Dworzec-kolejowy-Lodz-Kaliska_958c73fe4e.jpg" width="254" height="190" />
Dworzec Kaliski jakiego nie znacie. Świadkował dramatom, grał w filmach i je... pokazywał!

Przewozy  realizowane są przez siedem dni w tygodniu w godz. 6-22 w relacji „drzwi-drzwi”, gwarantując pełną obsługę włącznie z transportem osób na wózkach po schodach.

Komu pomaga ZPON MPK Łódź?

– Z naszych usług korzystają zarówno klienci instytucjonalni, jak i indywidualni. Współpracujemy ze szkołami, ośrodkami rehabilitacji, warsztatami terapii zajęciowej, placówkami szkolno-wychowawczymi, placówkami opiekuńczymi, stowarzyszeniami i wieloma innymi organizacjami – mówi Adam Siciński, kierownik Zakładu Przewozu Osób Niepełnosprawnych MPK Łódź.  

– Z wieloma dziećmi widzimy się każdego dnia. Zawiązuje się pewna więź. Mówimy im po imieniu, ale musimy wyznaczać granicę, żeby za bardzo się do nas nie przyzwyczaiły. Zdarza się, że mówią do nas wujo, albo są smutne, gdy przyjedzie za nas inny kierowca. Staramy się zapewnić im miłą atmosferę, jednocześnie pilnując porządku, bo szóstka dzieci na pokładzie potrafi mieć różne pomysły – opowiada Mateusz Kusiak, kierowca i opiekun.

Głównym elementem działalności ZPON są przewozy szkolne. Pozostali pasażerowie to m.in. uczestnicy warsztatów terapii zajęciowej oraz niepełnosprawni, którzy są aktywni zawodowo i potrzebują pomocy w dojeździe do miejsca pracy.

– Zdarzają się osoby, które proszą nas, aby pojechać daną ulicą i pokazać im, jak zmienia się miasto. Dawno nigdzie nie byli, a to dla nich jedyna szansa. Czasami ktoś chce, abyśmy pomogli mu jedynie wydostać się z mieszkania, które znajduje się na wyższym piętrze, aby mogli udać się na spacer i zaczerpnąć powietrza – mówi Arek Gołota, kierowca i opiekun ZPON.

Przewożone osoby zmagają się z różnymi chorobami. W trakcie podróży może się zdarzyć, że ktoś dostanie ataku padaczki lub złości. Dlatego obsada takiego transportu zazwyczaj jest dwuosobowa. Oprócz kierowcy jest również opiekun. Dwie osoby są również często potrzebne, gdy trzeba znieść osobę na wózku np. z trzeciego piętra.

– Mamy schodołazy, które ułatwiają nam pracę, ale nie zawsze klatki lub wózki są do nich dostosowane – opowiadają.

– Dla wielu osób jesteśmy oknem na świat. Jedyną szansą, aby wydostać się z mieszkania – mówi Dominik Juszczyk.

Przyznają, że praca w ZPON zmieniła również ich podejście do osób niepełnosprawnych. – Nie jest łatwo patrzeć na małe dzieci, które zmagają się z takimi problemami. Na pewno wzrasta empatia i chęć pomocy innym – mówi Arek Gołota.

Niepełnosprawni doceniają pracę

Dzieci doceniają ich pracę. – Zdarza się, że otrzymamy laurkę i podziękowania. Ostatnio, od jednego z pasażerów, otrzymałem własnoręcznie wykonany, kilkumetrowy  łańcuch na choinkę. Zawsze na takie okazje mam jakieś cukierki – opowiada Kusiak.

Mateusz Kusiak po pracy nie przestaje pomagać innym. W ostatnim czasie zaangażował się w pomoc Ukraińcom. – Wspólnie z żoną i bratem zakonnym zbieramy dary i zawozimy na Ukrainę. Nie ma o czym mówić – mówi skromnie.

Zakład Przewozu Osób Niepełnosprawnych MPK Łódź tylko w listopadzie przewiózł  ponad 10 tysięcy pasażerów.