Solidna pomoc frankowiczom

2 min czytania

Solidną pomoc frankowiczom świadczą kancelarie prawne oraz odszkodowawcze Frankowicze nie zostali sami po orzeczeniu TSUE. Pomagać im chce wiele firm, specjalizujących się w takich odszkodowaniach. Oczywiście nie robią tego za darmo. Oczekują 3000 zł lub więcej opłaty, do tego 30 lub 40 procent od wygranej. Opłaty są spore, ale szanse na wygraną także są dość duże.

Frankowicze mogą spotkać się z ekspertami z kancelarii lub prawnikami, aby ustalić sposób postępowania. Najpierw zostanie sporządzona nieodpłatna analiza takiej umowy, później powstanie pismo do rzecznika finansowego, a następnie stworzone zostanie pismo do sądu. Wówczas zacznie się cała procedura - osoba fizyczna zapłaci opłaty sądowe, złoży pozew i będzie czekała na wyznaczenie pierwszego terminu rozprawy.

Co musi zwrócić bank?

W przypadku kredytów indeksowanych do franka bank musi:

  • przeliczyć kredyt na złotówki, z oprocentowaniem LIBOR, czyli niskim;

  • przeliczyć kredyt i zwrócić nadpłacone środki;

  • obniżyć ratę kredytu;

  • zredukować zadłużenie w banku.

Jest o co powalczyć, a frankowicze nie będą czuli się oszukani przez banki i odzyskają utracone pieniądze oraz wiarę w to, że nie muszą walczyć samodzielnie z potężnymi oraz bogatymi bankami. Taka

to konieczność, która musi zostać zrealizowana. Ważne jest przerwanie biegu przedawnienia sprawy, kompletowanie dokumentów oraz nadzorowanie całej sprawy - to wszystko zrobi firma świadcząca pomoc każdemu frankowiczowi. Oszacowanie roszczeń oraz ich zgłoszenie do sądu to konieczność. Oprócz nadpłaconych rat bank powinien zwrócić ubezpieczenie niskiego wkładu własnego. To jest jego bezwzględny obowiązek i konieczność. Kredytobiorca ma prawo domagać się uczciwego przeliczenia kredytu i spłacać to, co jest winien bankowi.

Frankowicze nie muszą walczyć sami

Rządy Węgier, Rumunii oraz Chorwacji pomogły frankowiczom i na dodatek zrobili to bardzo skutecznie. Polski rząd takiej pomocy nie świadczył, dopiero wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE otworzył drogę do ubiegania się o roszczenia. Banki szacują, że stracą 60 mld złotych. Raczej nie można mówić o stracie, tylko o braku zysku z tytułu klauzul niedozwolonych, zawartych w kredytach każdej osoby. Kredytobiorcy byli na straconej pozycji, a banki tę słabość położenia wykorzystały. Kredytobiorcy zdawali sobie sprawę z rosnących cen franka szwajcarskiego, czyli zmienności kursów walut. Jednak nieuczciwe klauzule to złe działanie banków, fatalnie ocenione przez Unię Europejską. O wiele lepiej jest powalczyć z bankiem, niż nadal spłacać koszmarne kredyty frankowe, które są praktycznie nie do spłacenia, to typowe kredyty pułapki, z którymi trzeba walczyć tak mocno, jak to jest możliwe. Samodzielna walka jest trudna dla frankowiczów, pomoc prawników jest zatem niezbędna, chociaż dość droga. Walka o franka to długi bój, ale trzeba go podjąć. Z pomocą ekspertów będzie łatwiej, ale trochę drożej. Dlatego też kancelarie prawnicze mogą przeżyć prawdziwe oblężenie oraz zalew zleceń składanych przez frankowiczów.

Autor: Zewnętrzny materiał partnerski

informacjelodzkie_kf
Serwisy Lokalne - Oferta artykułów sponsorowanych