W Łodzi roboty schodzą pod ziemię. Kamery wykrywają awarie i nielegalne zrzuty

W Łodzi roboty schodzą pod ziemię. Kamery wykrywają awarie i nielegalne zrzuty

FOT. Zakład Wodociągów i Kanalizacji w Łodzi

Pod łódzkimi ulicami pracują pojazdy, których nie widać z chodnika, ale które potrafią zatrzymać się przy każdym pęknięciu, osadzie czy nieszczelnym łączeniu. Zakład Wodociągów i Kanalizacji wysyła do kanałów roboty z kamerami, by sprawdzać sieć, zanim drobny problem urośnie do większej awarii. To cicha, techniczna robota, lecz od niej często zaczyna się porządek pod ziemią. W tle jest jeszcze jedno zadanie – wyłapywanie miejsc, gdzie do kanalizacji trafia to, czego trafić tam nie powinno.

  • Roboty z kamerą sprawdzają kanały krok po kroku
  • Tłuszcz i śmieci potrafią zatkać sieć szybciej, niż się wydaje
  • Kamerą da się wyłowić także nielegalne podłączenia i obce przedmioty

Roboty z kamerą sprawdzają kanały krok po kroku

Samojezdne urządzenia codziennie przemierzają podziemną sieć kanalizacyjną, a ich obraz trafia do operatorów, którzy muszą wychwycić nawet najmniejsze nieprawidłowości. Liczy się każde pęknięcie ściany kanału, każda nieszczelność na połączeniu rur, każdy ubytek i każda warstwa osadu, która z czasem może stać się początkiem większego kłopotu.

Taki podgląd jest potrzebny także wtedy, gdy ZWiK prowadzi remonty metodami bezwykopowymi. Kamera pozwala ocenić stan przewodu przed pracami, kontrolować ich przebieg i sprawdzić efekt po zakończeniu. W praktyce to właśnie obraz z wnętrza kanału decyduje o tym, czy naprawa została wykonana dobrze i czy sieć może dalej pracować bezpiecznie.

Tłuszcz i śmieci potrafią zatkać sieć szybciej, niż się wydaje

Najczęstszy scenariusz awarii nie zaczyna się od wielkiej katastrofy, tylko od codziennych przyzwyczajeń. Do miejskich kolektorów trafiają śmieci wyrzucane do toalet oraz tłuszcz spożywczy wylewany do zlewów. Z czasem tłuszcz osiada na ściankach rur, łączy się z innymi odpadami i stopniowo blokuje przepływ ścieków.

Kłopot tworzą też korzenie drzew. Wnikają do kanalizacji przez najmniejsze szczeliny, bo wewnątrz mają wilgoć i substancje odżywcze zawarte w ściekach. Rosną szybko, rozrastają się i potrafią całkowicie zatrzymać przepływ. Wtedy do pracy wchodzą specjalistyczne urządzenia – ciśnieniowe dysze usuwające osady oraz wycinarki do korzeni.

Kamerą da się wyłowić także nielegalne podłączenia i obce przedmioty

Specjalne wysięgniki kamer pozwalają zajrzeć w głąb przyłącza do budynku nawet na odległość 25 metrów. Dzięki temu łatwiej wykryć nielegalny zrzut ścieków do kanalizacji deszczowej albo odwrotne podłączenie, gdy deszczówka trafia do kolektorów sanitarnych. Dla służb to ważny trop, bo takie błędy i nadużycia potrafią zaburzyć pracę całej sieci.

W kanałach pojawiają się też przedmioty, które nie mają prawa się tam znaleźć. ZWiK wymienia między innymi gruz, styropian, beton, deski, druty, akumulatory i plastikowe butelki. Każdy z nich może stać się początkiem zatoru. Zdarzają się również szczury, najczęściej w przyłączach do budynków, gdzie mają stały dostęp do resztek jedzenia wrzucanych do toalety lub zlewu. W kanalizacji deszczowej operatorzy natrafiają za to na pająki, ślimaki, żaby, a czasem także na grzyby. Pod ziemią toczy się więc znacznie bardziej złożone życie, niż mogłoby się wydawać z poziomu ulicy.

na podstawie: Zakład Wodociągów i Kanalizacji w Łodzi.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Zakład Wodociągów i Kanalizacji w Łodzi). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.