Szarlotka z własnego sadu trafia na sobotni rynek w Łodzi

Kobieta w niebieskiej sukience kroi nóżem jabłecznik na kolorowym stole w ogrodzie przed starą ceglaną kamienicą.

FOT. P. Wajman / Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego

Przy stoisku nie kończy się na butelce soku. Są jeszcze blachy szarlotki, strucla z jabłkami i ręcznie lepione pierogi. Produkty z siedliska „Za kredensem” w Szczecinie, niewielkiej miejscowości w gminie Dmosin, można kupić na sobotnim rynku „Prosto od rolnika” przy Porcie Łódź. To historia gospodarstwa, w którym stare jabłonie spotkały się z rodzinnymi przepisami i pomysłem na miejsce do wspólnego spędzania czasu.

Stare odmiany jabłoni dały początek domowym wypiekom

Paulina Gortat-Gapińska prowadzi gospodarstwo w Szczecinie, w powiecie brzezińskim. Nazwa miejscowości może wprowadzać w błąd – nie chodzi o Szczecin w województwie zachodniopomorskim, lecz o wieś położoną niedaleko Łodzi.

Gospodarstwo ma 15 hektarów. Oprócz zabudowań rosną tam stare odmiany jabłoni, a także pszenica i łubin. Związek właścicielki z rolnictwem zaczął się w dzieciństwie. Dorastała na wsi, w dolinie Neru, w gospodarstwie, gdzie były między innymi kury, owce, ziemniaki i buraki. Ukończyła Szkołę Główną Gospodarstwa Wiejskiego, a dziś w pracy pomagają jej rodzice.

Pierwszym produktem z sadu był sok tłoczony w pobliskiej tłoczni. Pomysł pojawił się kilka lat temu, także z myślą o trzech córkach właścicielki.

„Mam trzy córki i chciałam, żeby miały swoje, naturalne jabłka” – wspomina Paulina Gortat-Gapińska.

Na rynku przy Porcie Łódź oferta szybko się rozrosła. Do soku dołączyły ciasta przygotowywane na bazie jabłek z własnego gospodarstwa. Klienci zaczęli kupować nie tylko kawałki, lecz także całe blachy jabłecznika. Obecnie na stoisku pojawiają się również szarlotka i domowa strucla.

W sprzedaży są także pierogi, najczęściej z kapustą i grzybami. Wszystkie są lepione ręcznie. Uzupełnieniem oferty są liście morwy białej, wykorzystywane jako produkt pomagający regulować poziom cukru we krwi.

Kredens po prababci jeździ na łódzkie targi

Nazwa siedliska nawiązuje do mebla, który dawniej znajdował się między kuchnią a jadalnią. W kredensie przygotowywano i dekorowano potrawy przed podaniem ich na stół. Dla Pauliny Gortat-Gapińskiej znaczenie tego słowa jest również rodzinne.

Pierwszy kredens, odziedziczony po prababci, odnowiła 12 lat temu. Dziś ma ich kilka. Jeden z nich jest mobilny i na kółkach jeździ z właścicielką na targi. W gospodarstwie służy przy przygotowywaniu domowych ciast oraz soku z jabłek.

Na łódzkim rynku można spotkać samych producentów. To oznacza, że kupujący mają możliwość zapytać o pochodzenie produktów, sposób ich przygotowania i skład. W przypadku wypieków z „Za kredensem” ważną informacją jest własny sad, z którego pochodzą jabłka wykorzystywane do soków i ciast.

Rynek „Prosto od rolnika” działa w dwóch punktach:

  • przy Porcie Łódź,
  • przy Manufakturze.

Handel odbywa się w każdą sobotę w godzinach 6–12. Dla osób zainteresowanych świeżymi produktami oznacza to, że stoiska działają od wczesnego rana, a ofertę można sprawdzić zarówno po południowej stronie miasta, jak i w centrum.

Siedlisko ma stać się miejscem spotkań i warsztatów

Sprzedaż produktów to tylko część planów związanych z „Za kredensem”. Właścicielka chce stworzyć przestrzeń, w której będą odbywały się warsztaty, spotkania i wydarzenia. W planach jest również zaplecze kuchenne oraz gospodarstwo agroturystyczne.

Zalążek takiej działalności już powstał. Siedlisko odwiedzili między innymi młodzi ludzie z Turcji, a pamiątką po tej wizycie jest dekoracja starego drzewa. Paulina Gortat-Gapińska angażuje się także w działania społeczne i wymiany międzynarodowe.

„Mnie inspirują takie miejsca i rozwiązania już funkcjonujące, chodzi o przestrzeń do spotkań, do wymiany doświadczeń” – mówi właścicielka siedliska.

Podobny pomysł wykorzystano podczas pilotażowej „Rezydencji Dobrostanu”, skierowanej do seniorów. W gospodarstwie przez dwa tygodnie mieszkała Elżbieta, 70-letnia łodzianka. Wspólnie z gospodynią wykonywała drobne prace, a pobyt przerodził się w dalszą współpracę. Jednym z jej efektów były warsztaty malowania kamieni – pasji Elżbiety.

Dla mieszkańców Łodzi „Za kredensem” to dziś przede wszystkim stoisko z sokiem, ciastami i pierogami. Dla właścicielki gospodarstwa sprzedaż na rynku jest natomiast sposobem na pokazanie większego pomysłu – miejsca, w którym produkcja żywności łączy się z warsztatami, spotkaniami i odpoczynkiem poza miastem.

na podstawie: Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (P. Wajman / Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji