[PIŁKA NOŻNA] ŁKS Łódź – Stal Rzeszów 1:0. Arasa przedłużył zwycięską serię w Betclic 1. lidze

[PIŁKA NOŻNA] ŁKS Łódź – Stal Rzeszów 1:0. Arasa przedłużył zwycięską serię w Betclic 1. lidze

Pięć kolejnych zwycięstw nad Stalą miało ciąg dalszy, choć tym razem łódzcy kibice czekali na rozstrzygnięcie aż do 90. minuty. ŁKS Łódź wygrał u siebie ze Stalą Rzeszów 1:0 w 14. kolejce Betclic 1. ligi, a bohaterem ostatniej akcji bramkowej został Andreu Arasa. Jego podcinka pozwoliła gospodarzom dopisać następny sukces w tej rywalizacji.

Historia przemawiała za łodzianami. Wygrali wszystkie pięć poprzednich bezpośrednich spotkań, w tym kwietniowy mecz u siebie, zakończony wynikiem 2:1. Niedzielne spotkanie z 8 listopada przyniosło jednak znacznie dłuższe oczekiwanie na pierwszego uznanego gola. Stal nie pozwoliła gospodarzom zamienić korzystnego bilansu w spokojne popołudnie.

Stawkę podkreślał układ tabeli: ŁKS zajmował drugie miejsce z 25 punktami, rzeszowianie byli na dwunastej pozycji z dorobkiem 18 punktów. Forma gospodarzy z pięciu ostatnich meczów obejmowała trzy zwycięstwa, remis i porażkę. Były więc podstawy do optymizmu, ale sam ligowy dorobek nie wystarczył, by szybko rozstrzygnąć spotkanie.

Rudol trafił do siatki, lecz VAR odebrał gola

Już w trzeciej minucie żółtą kartkę zobaczył Sebastian Rudol. Obrońca ŁKS-u jeszcze przed zejściem do szatni znalazł się w centrum znacznie bardziej emocjonującego zdarzenia. W doliczonym czasie pierwszej połowy dobił strzał Kokiego Hinokio i posłał piłkę do bramki.

Radość gospodarzy nie trwała jednak długo. Po analizie VAR sędzia M. Piszczelok anulował trafienie z powodu spalonego. Do szatni obie drużyny schodziły przy wyniku 0:0, a łodzianom pozostał niedosyt po akcji, która mogła dać im prowadzenie tuż przed zakończeniem pierwszej części.

Stal również miała swoją groźną próbę. Damian Węglarz obronił strzał Aleksandra Buksy, dokładając istotną interwencję do późniejszego zwycięstwa bez straconej bramki. Ten moment przypominał, że przy bezbramkowym wyniku gospodarze musieli uważać nie tylko na własną skuteczność.

Od 46. minuty obie drużyny korzystały ze zmian. W ŁKS-ie korekta objęła Rudola i K. Falowskiego, a w Stali M. Rittmullera i A. Naifiego. W 58. minucie łódzki sztab zdecydował się na kolejną, tym razem podwójną zmianę. Spotkanie nadal nie przynosiło jednak uznanego trafienia.

Przybywało za to kartek. W 55. minucie napomniany został M. Kaczor, w 66. K. Kukulka, a w 75. S. Pukala. Po stronie gospodarzy żółtą kartkę zobaczył również L. Szczygiel. Kolejne decyzje personalne obu zespołów nie zmieniły wyniku i coraz większego znaczenia nabierała każda następna okazja.

Codziennie nowe informacje z Łodzi publikujemy na informacjelodzkie.pl. Planujesz wolny czas? Aktualne wydarzenia i imprezy znajdziesz zawsze na informacjelodzkie.pl/wydarzenie.

Kaput podał, Arasa znalazł sposób na bramkarza

Jeszcze w 88. minucie Michał Kaput został ukarany żółtą kartką. Chwilę później odegrał już zupełnie inną rolę. Jego prostopadłe podanie otworzyło Arasie drogę do sytuacji sam na sam z bramkarzem Stali.

Hiszpan wykorzystał okazję efektownie: podciął piłkę nad golkiperem i w 90. minucie zdobył jedyną bramkę spotkania. ŁKS objął prowadzenie 1:0 i utrzymał je do ostatniego gwizdka. Po anulowanym trafieniu Rudola tym razem gospodarze mogli cieszyć się z gola, który rzeczywiście rozstrzygnął mecz.

Zwycięstwo nie zamknęło jednak wszystkich emocji. Po spotkaniu Węglarz ostro ocenił zachowanie części własnej publiczności. Bramkarz mówił o buczeniu, gwizdach i prześmiewczych okrzykach, stwierdzając, że trybuny były „przeciwko nam”. Wygrana miała więc także gorzki dopisek dotyczący atmosfery wokół zespołu.

Łodzianie mieli już w ostatnich tygodniach powody, by szczególnie cenić takie rezultaty. Po zwycięstwie 1:0 nad Podbeskidziem 18 października trener Grzegorz Szoka podkreślał, że drużyna potrzebowała wygranej po dwóch porażkach z rzędu. Teraz ponownie wystarczyła jedna bramka, choć trzeba było na nią czekać niemal do końca.

Dla Stali porażka oznaczała zatrzymanie bez punktów mimo długiego utrzymywania remisu. Jeszcze 3 października Marek Zub opisywał wychodzenie zespołu z trudnego początku sezonu i przesuwanie się z dołu ku środkowi tabeli. W Łodzi rzeszowianie nie zdołali dołożyć do tego dorobku kolejnej zdobyczy.

ŁKS następny ligowy mecz rozegra 20 listopada na wyjeździe z Miedzią Legnica, a 29 listopada podejmie Lechię Gdańsk. Stal wróci do gry 22 listopada spotkaniem u siebie z Polonią Bytom. Łódzcy kibice mogą już patrzeć na dalszy terminarz z szóstym kolejnym zwycięstwem nad rzeszowianami w pamięci.

ŁKS ŁódźStatystykaStal Rzeszów
1Gole0
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły