Po ponad 80 latach odzyskali imiona. Pamięć o dzieciach z Przemysłowej

Mężczyzna w czarnym garniturze przemawia do mikrofonu w kościelnym wnętrzu, przed nim stoją trumny z wieńcami kwiatowymi.

FOT. Fot. Grzegorz Jakubowski/KPRP, prezydent.pl, pobrano 2026-09-11

Podczas uroczystości w Łodzi przywrócono pamięci ofiary niemieckiego obozu dla polskich dzieci przy ulicy Przemysłowej. Po ponad ośmiu dekadach wybrzmiały nazwiska tych, których wojna sprowadziła do anonimowych statystyk. Prezydent mówił o cierpieniu nastolatków, odebranym dzieciństwie i odpowiedzialności za słowa, które mogą prowadzić do przemocy. W centrum wydarzenia znalazły się nie liczby, lecz konkretne losy Henryka, Tadeusza, Stanisława i ich rówieśników.

Łódzki obóz dla dzieci pozostawił po sobie ponad dwa tysiące ofiar

Obóz przy ulicy Przemysłowej był miejscem uwięzienia polskich dzieci podczas II wojny światowej. Według danych przywołanych podczas uroczystości przeszło przez niego ponad dwa tysiące osób, a ponad dwieście zostało zamordowanych. Prezydent podkreślał jednak, że sama liczba nie oddaje rozmiaru zbrodni.

Obóz w Łodzi przy ulicy Przemysłowej jest jednym z najbardziej wymownych, najbardziej ujmujących i bolesnych symboli cierpienia dzieci w czasie II wojny światowej.

W przemówieniu przypomniano, że za każdą statystyką krył się człowiek z rodziną, planami i własną historią. Przywrócenie imion i nazwisk ma więc znaczenie nie tylko symboliczne. Pozwala mówić o konkretnych dzieciach, a nie wyłącznie o zbiorowości anonimowych więźniów.

Współczesne badania i prace identyfikacyjne prowadzone przez Instytut Pamięci Narodowej, archeologów, naukowców oraz genetyków pomogły odzyskać tę część pamięci. Podziękowania skierowano także do Muzeum Dzieci Polskich w Łodzi, mieszkańców, wolontariuszy i osób, które przez lata przypominały o losie najmłodszych więźniów.

Zdzisław Kafarski i Edmund Agaciński nie są już tylko nazwiskami

Wśród przywołanych ofiar znalazł się siedemnastoletni Zdzisław Kafarski. Z relacji przedstawionej podczas uroczystości wynika, że został zabity po tym, jak sięgnął po chleb. Był głodny i wycieńczony pracą. Za ten czyn spotkała go brutalna kara – został powieszony za nogi i utopiony w nieczystościach.

Przypomniano również historię czternastoletniego Edmunda Agacińskiego. Chłopiec wyszedł z domu, by zdobyć mleko dla siostry. Nie wrócił. Podczas próby ucieczki z obozu został zastrzelony, a jego ciało wykorzystano jako ostrzeżenie dla innych więźniów.

Te dwa życiorysy pokazują, dlaczego pamięć o obozie nie może ograniczać się do zestawień liczbowych. Jeden chłopiec próbował zdobyć jedzenie, drugi chciał pomóc siostrze i odzyskać wolność. Za tymi decyzjami stały głód, więź rodzinna i naturalna potrzeba życia, a nie abstrakcyjna historia opisana w podręczniku.

To była zbrodnia dokonana w przeszłości, ale dokonana na przyszłości narodu polskiego.

Pamięć o Przemysłowej ma ostrzegać przed językiem pogardy

Podczas wystąpienia zwrócono uwagę na ideologie, które pozwalały odbierać ludziom prawo do życia i decydować, kto może zostać wykluczony. W tym kontekście wymieniono eugenikę i eutanazję oraz przekonanie, że człowiek może sam rozstrzygać o wartości innych osób.

Z dokumentów dotyczących utworzenia obozu wynikało, że niemieckie władze przedstawiały polskie dzieci jako zagrożenie dla dzieci niemieckich. Miały rzekomo wpływać na nie demoralizująco. Taka argumentacja służyła usprawiedliwieniu przemocy wobec najmłodszych.

W naszej cywilizacji, w naszej kulturze dziecko nawet brutalnego i okrutnego okupanta jest tylko dzieckiem.

Prezydent nawiązał również do słów z Księgi Syracha o związku myśli, serca, słów, dobra, zła, życia i śmierci. Wskazywał, że sposób mówienia o innych może przygotowywać grunt pod późniejsze działania. Pamięć o dzieciach z Przemysłowej ma zatem przypominać nie tylko o zbrodni sprzed ponad osiemdziesięciu lat, lecz także o tym, jak szybko od odczłowieczającego języka można przejść do krzywdy wyrządzanej konkretnym ludziom.

Prace IPN, Muzeum Dzieci Polskich w Łodzi oraz specjalistów zajmujących się identyfikacją ofiar pozwalają przywracać rodzinom i historii kolejne nazwiska. Dla mieszkańców Łodzi oznacza to także możliwość poznawania dziejów miejsca, które znajduje się w przestrzeni miasta, ale przez lata pozostawało zbyt słabo obecne w powszechnej pamięci.

na podstawie: prezydent.pl.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Fot. Grzegorz Jakubowski/KPRP, prezydent.pl, pobrano 2026-09-11). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji