„Zafiranić” i „zacheptać” – te słowa zdradzają łódzką mowę

„Zafiranić” i „zacheptać” – te słowa zdradzają łódzką mowę

Wystarczyło jedno słowo, by opisać zasłonięte okno i cały domowy rytuał związany z firankami. W Łodzi takie określenia przypominają o czasach, gdy tekstylia były stałym elementem wyposażenia mieszkań. Dziś „zafiranić” i „zacheptać” mogą brzmieć nietypowo, ale ich znaczenie pozostaje łatwe do odgadnięcia.

Firany i zasłony były dawniej, także w powojennych dekadach, nieodłączną częścią domowego wystroju. Ich pielęgnacja wymagała jednak sporo pracy. Tekstylia trzeba było prać, bielić, naciągać, wieszać i upinać przy użyciu żabek. Jeszcze więcej wysiłku wymagały duże kotary, na przykład ciężkie zasłony z pluszu.

Właśnie z tym codziennym zajęciem wiążą się łodzianizmy „zafiranić okna” oraz „zacheptać”. Oba oznaczają zasłonięcie lub zatkanie okna. Choć klasyczne firany i kotary coraz częściej zastępują żaluzje oraz inne przesłony szyb, dawne słowa nadal zachowują ślad po domowych zwyczajach mieszkańców Łodzi.

na podstawie: Urząd Miasta Łodzi.