Apache zostawią serwis w Łodzi. Miasto wchodzi do gry o wojskowe miliardy

FOT. Urząd Miasta Łodzi
W Łodzi zapadła decyzja, która otwiera przed Wojskowymi Zakładami Lotniczymi Nr 1 zupełnie nowy rozdział. Systemy śmigłowców AH-64E Apache mają być obsługiwane na miejscu, a nie odsyłane za granicę. Za tą zmianą stoją dokumenty offsetowe podpisane 23 marca i kontrakt, który należy do największych zakupów obronnych w historii kraju. Dla miasta to nie tylko prestiż, ale też realna szansa na nowe miejsca pracy i technologię z najwyższej półki.
- Łódzkie zakłady wchodzą do łańcucha obsługi Apache
- Offset ma przynieść wiedzę, szkolenia i nowe etaty
Łódzkie zakłady wchodzą do łańcucha obsługi Apache
Lockheed Martin nawiązał współpracę z Wojskowymi Zakładami Lotniczymi Nr 1, a to oznacza, że Łódź dołącza do zaplecza, które będzie wspierać eksploatację śmigłowców AH-64E Apache dla Sił Zbrojnych RP. W nowoczesnym centrum łódzkich zakładów mają być serwisowane nie tylko same maszyny, lecz także ich zaawansowane sensory i radary kierowania ogniem.
To ważna zmiana dla całego programu, bo skraca drogę do napraw i przeglądów. Sprzęt, który wcześniej musiałby szukać wsparcia poza krajem, ma teraz zyskać zaplecze w Polsce. Dla wojska oznacza to sprawniejsze utrzymanie gotowości maszyn, a dla Łodzi – wejście w obszar technologii, która dotąd była zarezerwowana dla wąskiego grona wyspecjalizowanych ośrodków.
Offset ma przynieść wiedzę, szkolenia i nowe etaty
Podpisane w poniedziałek dokumenty kończą etap związany z umowami offsetowymi przy kontrakcie na Apache. W praktyce chodzi nie tylko o sprzęt, ale też o transfer wiedzy i technologii do łódzkich zakładów. Pracownicy mają przechodzić szkolenia, dzięki którym część obsługi śmigłowców będzie można prowadzić na miejscu.
Skala całego programu robi wrażenie. Wartość inwestycji przekracza 40 miliardów złotych, a w 2024 roku Polska zamówiła 96 śmigłowców Apache dla armii. Taki kontrakt zwykle nie kończy się na samym zakupie maszyn – wokół niego buduje się zaplecze serwisowe, logistyczne i kadrowe. Właśnie w tym miejscu Łódź może zyskać najwięcej: nowe miejsca pracy, rozwój kompetencji i kontakt z rozwiązaniami, które później zostają w mieście na dłużej.
„Łódź staje się ważnym punktem na mapie bezpieczeństwa Polski i Europy” – podkreśla Hanna Zdanowska.
Samorząd patrzy na tę inwestycję nie tylko przez pryzmat bezpieczeństwa, ale też rozwoju gospodarczego. Do miasta mają trafiać nowoczesne technologie, a wraz z nimi specjaliści, szkolenia i łańcuchy podwykonawcze. To właśnie takie projekty najczęściej zostawiają trwały ślad w przemysłowym krajobrazie miasta.
„To przykład dobrze prowadzonej współpracy między rządem, przemysłem i samorządem” – mówi Władysław Kosiniak-Kamysz.
Minister zwraca też uwagę, że bezpieczeństwo i przemysł nie muszą iść osobno. W tym przypadku spotykają się w jednym miejscu – w Łodzi, która zyskuje rolę znacznie większą niż zwykłe zaplecze techniczne. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, miasto będzie nie tylko oglądać wielki wojskowy kontrakt z boku, ale realnie na nim pracować.
na podstawie: Urząd Miasta Łodzi.
Autor: krystian
