Łodzianka stworzyła niemal 80 kapeluszy do nowej „Lalki”

Łodzianka stworzyła niemal 80 kapeluszy do nowej „Lalki”

Zdjęcie poglądowe wygenerowane przez AI

Na ekranie pojawiają się na chwilę, ale ich przygotowanie wymagało setek godzin pracy. Marta Galik, modystka z Łodzi, zaprojektowała nakrycia głowy do najnowszej ekranizacji „Lalki” w reżyserii Macieja Kawalskiego. Początkowo miało ich powstać kilkanaście, jednak ostatecznie liczba kapeluszy zbliżyła się do 80. Za każdym z nich stoją historyczne inspiracje, ręczne wykończenia i praca pod presją czasu.

  • Kilkanaście kapeluszy zamieniło się w prawie 80
  • XIX-wieczne inspiracje i dodatki z drugiego obiegu
  • Trzy dni na jeden kapelusz i pół roku pracy

Kilkanaście kapeluszy zamieniło się w prawie 80

Do współpracy przy filmie Martę Galik zaprosił Tomasz Ossoliński, autor kostiumów, z którym łódzka modystka znała się już wcześniej. Początkowy plan zakładał przygotowanie 13–15 nakryć głowy. W trakcie pracy zakres zadania urósł jednak do niemal 80 sztuk.

Galik przyjęła propozycję z poczuciem wyróżnienia, ale także dużej odpowiedzialności. Wiedziała, że będzie pracować przy produkcji wymagającej wysokiego poziomu rzemiosła. Pierwszym mocnym momentem było dla niej zdjęcie kostiumu Izabeli Łęckiej, do którego miała dobrać kapelusz.

Podczas pierwszej przymiarki z Kamilą Urzędowską nakrycie głowy dopełniło kostium. W tym momencie, przy udziale Tomasza Ossolińskiego i Katarzyny Lewińskiej, wszyscy zobaczyli, że projekt pasuje do postaci. Szczególne wrażenie zrobiła na Galik reakcja aktorki.

„Szczęśliwych i błyszczących oczu Kamili nigdy nie zapomnę” – powiedziała Marta Galik, modystka i projektantka nakryć głowy.

Więcej aktualności z Łodzi znajdziesz na stronie głównej informacjelodzkie.pl, a wydarzenia i imprezy na najbliższe dni zawsze na informacjelodzkie.pl/wydarzenie.

XIX-wieczne inspiracje i dodatki z drugiego obiegu

Zanim powstał pierwszy kapelusz, Galik musiała odtworzyć w wyobraźni modę drugiej połowy XIX wieku. Sięgała po wcześniejsze ekranizacje, albumy malarskie, książki, ryciny oraz skany dawnych magazynów. Taki research pomagał jej zapamiętać proporcje sylwetki, charakterystyczne formy i atmosferę epoki.

W pracy wykorzystywała zarówno współczesne zamienniki, jak i materiały z historią. Sztuczne ptaki zastępowały dawną dekorację z wypchanych zwierząt, a kwiaty modystka wykonywała samodzielnie. Pozostałe dodatki zdobywała na aukcjach internetowych, pchlich targach i w sklepach z używaną odzieżą.

Część materiałów trafiała do jej pracowni od klientek. Były to przechowywane przez lata tkaniny, tasiemki, dodatki oraz oryginalna pasmanteria po zamkniętych zakładach krawieckich. Dzięki temu elementy, które mogłyby trafić do kosza, zyskiwały nowe zastosowanie przy filmowych kostiumach.

Trzy dni na jeden kapelusz i pół roku pracy

Przygotowanie jednego nakrycia głowy zajmowało około trzech dni. W tym czasie trzeba było znaleźć odpowiednie tkaniny i dodatki, opracować formę, wykonać kapelusz oraz dopracować wykończenie. Przy takiej liczbie projektów sama organizacja pracy była dużym wyzwaniem.

Produkcja miała pierwotnie zamknąć się w dwóch, najwyżej trzech miesiącach. Ostatecznie prace trwały pół roku. Największą trudność stanowiła presja czasu, szczególnie po kilku nieprzespanych nocach, gdy trzeba było nadal szukać nowych rozwiązań dla kolejnych dekoracji.

„Film to nie teatr, a kadr pokazuje nam tylko jakiś urywek kostiumu, więc te setki godzin pracy nijak się mają do sekund na ekranie” – oceniła Marta Galik.

Kapelusz musiał przede wszystkim dotrzeć na plan razem z aktorką. W filmie kostium podlega innym wymaganiom niż podczas spektaklu teatralnego – liczy się ujęcie, ruch i tempo produkcji. Dlatego efekt widoczny przez kilka sekund może wymagać wielu godzin przygotowań.

Zdaniem Galik rosnące zainteresowanie modniarstwem daje szansę na przetrwanie tego rzemiosła. Nakrycia głowy coraz częściej wracają do codziennej mody, a większa liczba zamówień może pomóc osobom zajmującym się tą specjalnością. Dla łódzkiej projektantki to także sygnał, że tradycyjna praca z materiałem nadal znajduje odbiorców.

na podstawie: Urząd Miasta Łodzi.

Ilustracja ma charakter poglądowy i została wygenerowana przez sztuczną inteligencję — nie jest fotografią rzeczywistego zdarzenia.

Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji