Miko Marczyk walczył z awarią interkomu. W Rzymie był dopiero dziesiąty

Miko Marczyk walczył z awarią interkomu. W Rzymie był dopiero dziesiąty

Na włoskich oesach wszystko zaczęło się obiecująco, a potem tempo Łodzianina wyraźnie przyhamował problem, którego nie widać w tabeli wyników, ale słychać w kabinie. Miko Marczyk i Szymon Grabarczyk przez większość Rajdu Rzymu zmagali się z interkomem, przez co komunikacja w załodze nie działała tak, jak powinna. Efekt był odczuwalny już od pierwszych sobotnich kilometrów, a na mecie Polak zameldował się dopiero na 10. miejscu. W klasyfikacji Rajdowych Mistrzostw Europy po trzech rundach zajmuje 11. pozycję, ale o kolejne punkty powalczy jeszcze na krajowych trasach.

  • Dobry start w Rzymie szybko ustąpił miejsca spadkom na oesach
  • Interkom odebrał załodze ważną przewagę. W Polsce będzie następny sprawdzian

Dobry start w Rzymie szybko ustąpił miejsca spadkom na oesach

Miko Marczyk rozpoczął Rally di Roma Capitale naprawdę solidnie. W kwalifikacjach zajął 5. miejsce, a po piątkowym odcinku specjalnym był nawet trzeci, więc wyglądało na to, że może włączyć się do walki o bardzo mocny wynik.

Początek soboty przyniósł jednak wyraźny zjazd w klasyfikacji. Po pierwszym odcinku specjalnym Łodzianin spadł na 18. lokatę, a dopiero kolejne próby pozwoliły mu stopniowo wrócić do lepszego rytmu. Dzień zakończył na 11. miejscu, co pozostawiło jeszcze cień szansy na poprawę w niedzielę.

Ostatecznie udało się awansować tylko o jedną pozycję. Marczyk zakończył rajd na 10. miejscu, ze stratą 1 minuty i 37 sekund do triumfatora, którym został Włoch Roberto Dapra. W tak krótkim, ciasnym rajdowym dystansie każdy błąd i każda utracona sekunda szybko zmieniają układ czołówki.

Interkom odebrał załodze ważną przewagę. W Polsce będzie następny sprawdzian

Największy problem przez cały weekend dotyczył interkomu. Marczyk i Grabarczyk mieli kłopot z odsłuchem poleceń, przez co kierowca nie dostawał ich tak precyzyjnie, jak powinien. W rajdach to szczególnie bolesne, bo przy dużych prędkościach i wąskich partiach trasy nawet drobne zakłócenie w komunikacji potrafi zabrać pewność jazdy i rytm.

Włoski start nie był też łatwy dla wszystkich polskich załóg. Jakub Matulka musiał wycofać się z rywalizacji po problemach z elektryką, co tylko podkreśliło, jak wymagający był to weekend dla zawodników z Polski.

Po trzech rundach Rajdowych Mistrzostw Europy Miko Marczyk jest 11. w klasyfikacji generalnej ERC. Kolejna część walki o mistrzostwo odbędzie się w Polsce w dniach 24–26 lipca, więc przed łódzkim kierowcą pojawi się szansa, by odrobić część strat już na dobrze znanym terenie.

na podstawie: Urząd Miasta Łodzi.