Po miesiącach w szpitalu Maja ma dom. Monika i Andrzej zostali rodziną zastępczą

Dłoń niemowlęcia w żółto-czarnej koszulce w pasy trzyma palec dorosłej osoby.

FOT. Fundacja Gajusz Ostatnie / Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego

Jeszcze niedawno dotyk wywoływał u niej lęk, a większość czasu spędzała sama w łóżeczku. Dziś Maja zasypia wtulona w mamę i po przebudzeniu szuka bliskości rodziców. Dziewczynka, która mogła trafić do domu dziecka, znalazła rodzinę zastępczą. Monika i Andrzej wiedzą, że przed nimi leczenie, rehabilitacja i wiele trudnych dni, ale nie wycofali się przed tym wyzwaniem.

Maja pierwsze cztery miesiące życia spędziła w szpitalu. Zmagała się z poważnymi problemami zdrowotnymi, a u dziewczynki zdiagnozowano FAS, czyli alkoholowy zespół płodowy. Jej dłonie nie wykształciły się w pełni. Częste infekcje prowadziły do kolejnych hospitalizacji, a stan dziecka bywał bardzo poważny.

Do Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego Tuli Luli, prowadzonego przez Fundację Gajusz, trafiła na początku roku. Potrzebowała nie tylko leczenia i rehabilitacji, lecz także spokojnego oswajania z bliskością dorosłych.

W Tuli Luli najpierw trzeba było zdobyć jej zaufanie

Maja nie lubiła dotyku. Najbezpieczniej czuła się sama w łóżeczku, nie pozwalała się głaskać i długo przyzwyczajała się do obecności opiekunów.

„Bała się człowieka. Dotyk sprawiał jej dyskomfort, nie znosiła głaskania po główce, najlepiej czuła się w łóżeczku, sama” – wspomina Anna Nowakowska, ówczesna opiekunka prawna dziewczynki i jej opiekunka w Tuli Luli.

Nad rozwojem Mai pracowali fizjoterapeuta, neurologopeda i pedagodzy. Opiekunki stopniowo pokazywały jej, że obecność drugiego człowieka może oznaczać bezpieczeństwo, a nie zagrożenie. W Fundacji Gajusz taki rodzaj troski określany jest żartobliwie jako „rozpuszczanie jak dziadowski bicz”. Za tym sformułowaniem kryje się cierpliwa, codzienna praca i dostosowanie bliskości do granic dziecka.

Z czasem Maja zaczęła wybierać osoby, którym ufała. Jedną z nich była Anna Nowakowska. Pierwszym wyraźnym sygnałem zmiany stał się delikatny uśmiech i wzrok podążający za opiekunką.

Ośrodek zapewniał dziewczynce specjalistyczną pomoc, ale nie mógł zastąpić jej stałej rodziny. Tymczasem dzieci z poważnymi problemami zdrowotnymi często mają niewielkie szanse na adopcję.

Najświeższe wiadomości z Łodzi czekają na stronie głównej informacjelodzkie.pl, a koncerty, spotkania i imprezy na najbliższe dni – w kalendarzu wydarzeń.

Rodzina zastępcza pojawiła się, zanim skończył się czas

W ciągu dziesięciu lat działalności Tuli Luli trafiły tam 234 dzieci. 156 z nich zostało adoptowanych dzięki pracy ośrodków adopcyjnych. W przypadku Mai nie udało się znaleźć kandydatów do adopcji. Ośrodek preadopcyjny może natomiast zajmować się dzieckiem tylko do ukończenia przez nie pierwszego roku życia.

Wiosną Fundacja Gajusz rozpoczęła poszukiwania rodziny zastępczej. Bez takiego rozwiązania Maja mogła trafić do placówki opiekuńczej. Na apel odpowiedzieli Monika i Andrzej. Ich dorosłe dzieci są już samodzielne, a para od kilku lat myślała o tym, by stworzyć dom dziecku potrzebującemu opieki.

„Tamten moment wszystko zmienił” – mówi Monika o chwili, gdy razem z Andrzejem dowiedziała się o Mai.

Początkowo pojawiły się pytania o zdrowie dziewczynki, zakres potrzebnej pomocy i koszty leczenia. Andrzej obawiał się, czy para poradzi sobie z codziennymi obowiązkami. Rozmowy z psychologiem Fundacji Gajusz pozwoliły im lepiej poznać sytuację Mai i przygotować się do roli rodziców zastępczych.

„Serce mówiło «tak» od początku, ale ja obawiałem się nieco, czy na pewno damy sobie radę” – opowiada Andrzej, ojciec zastępczy Mai.

Pierwsze sukcesy przyszły razem z przeprowadzką

Po zamieszkaniu z Moniką i Andrzejem Maja nie chce już zasypiać sama. Najchętniej wtula się w mamę, a po przebudzeniu szuka rodziców. To duża zmiana po czasie, gdy dotyk i bliskość wywoływały u niej dyskomfort.

Przed rodziną wiele wizyt i ćwiczeń. Dziewczynka potrzebuje wsparcia neurologopedy, fizjoterapeuty i rehabilitanta. W przyszłości może być także konieczna operacja. Monika i Andrzej przygotowują się na codzienną opiekę oraz wydatki związane z leczeniem.

„Wiemy, że mamy przed sobą mnóstwo pracy, wizyt u różnych specjalistów, ćwiczeń, wysiłku, żeby pokonać trudności, z jakimi zmaga się Majeczka. Ale wierzymy, że wszystko to przezwyciężymy” – podkreśla Monika.

Regularne spotkania z przyszłymi rodzicami przyniosły pierwsze efekty jeszcze przed przeprowadzką. Maja częściej się uśmiechała, gaworzyła i łatwiej nawiązywała kontakt. W nowym domu pojawił się kolejny ważny krok – dziewczynka zaczęła jeść kaszkę na śniadanie, choć wcześniej przez kilka miesięcy była karmiona przez PEG, czyli za pomocą żywienia dojelitowego.

Monika i Andrzej chcą w przyszłości wrócić do podróży, które wcześniej były ich wspólną pasją. Tym razem planują wyjazdy już z Mają.

Historia dziewczynki pokazuje również skalę problemu. Według danych przywoływanych przez Fundację Gajusz ponad 7000 dzieci do 13. roku życia mieszka w domach dziecka. Około 2000 kolejnych dzieci zmagających się z chorobami przebywa w domach pomocy społecznej oraz zakładach opiekuńczo-leczniczych. Dla dzieci z niepełnosprawnościami i poważnymi problemami zdrowotnymi rodzina zastępcza może oznaczać nie tylko codzienną opiekę, lecz także szansę na stałą relację i rozwój poza placówką.

Prowadzenie Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego Tuli Luli jest zadaniem zleconym przez Województwo Łódzkie i finansowanym z budżetu Samorządu Województwa Łódzkiego.

na podstawie: Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Fundacja Gajusz Ostatnie / Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły