[PIŁKA RĘCZNA] Grot Blachy Pruszyński Anilana – AZS UMCS Lublin 36:34 w I Lidze Mężczyzn (Grupa C). Dwa gole zaliczki wystarczyły łodzianom

[PIŁKA RĘCZNA] Grot Blachy Pruszyński Anilana – AZS UMCS Lublin 36:34 w I Lidze Mężczyzn (Grupa C). Dwa gole zaliczki wystarczyły łodzianom

Dwa gole przewagi wypracowane w pierwszej połowie wystarczyły łodzianom, choć do ostatniego gwizdka nie było miejsca na swobodę. Grot Blachy Pruszyński Anilana wygrała u siebie z AZS UMCS Lublin 36:34 w czwartej kolejce I Ligi Mężczyzn (Grupa C). Z perspektywy gospodarzy najważniejsze jest to, że potrafili utrzymać zaliczkę mimo remisu w drugiej części spotkania. Było to kolejne zwycięstwo w udanym początku sezonu.

Zaliczka 17:15 okazała się bezcenna

Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 17:15 dla Anilany. Taka różnica dawała prowadzenie, ale przy liczbie bramek padających w tym meczu nie pozwalała myśleć o spokojnym dograniu spotkania. Łodzianie potrzebowali dalszej skuteczności w ataku, a zarazem musieli pilnować, by lublinianie nie zniwelowali straty. Ostateczny wynik pokazuje, jak dużo znaczyły właśnie te dwa gole przewagi wypracowane przed zejściem do szatni.

Dla miejscowych kibiców sobotni mecz był kolejnym sprawdzianem drużyny, która weszła w rozgrywki z dobrymi rezultatami. W połowie września Anilana rozpoczęła sezon 2026/2027 od zwycięstwa 40:33 nad Liderem Radom, a kilka dni później miała już na koncie drugą wygraną. Zespół trenera Tomasza Wawrzyniaka przyjmował więc AZS UMCS jako drużyna z wyraźnie zbudowanym dorobkiem. Mecz z lublinianami wymagał jednak czegoś więcej niż powołania się na wcześniejsze wyniki – na parkiecie przewagę trzeba było utrzymać przez całe spotkanie.

W pierwszej części gospodarze zdobyli siedemnaście bramek i pozwolili rywalom na piętnaście trafień. To wystarczyło, by schodzić z prowadzeniem, lecz nie dawało odpowiedzi na pytanie, jak zakończy się sobotnia rywalizacja. Dwubramkowa różnica mogła szybko zniknąć. Dlatego przy ocenie występu łodzian istotna jest nie tylko ich skuteczność pod bramką gości, lecz także fakt, że po uzyskaniu prowadzenia nie roztrwonili go w drugich trzydziestu minutach.

Remis 19:19 w drugiej części i zwycięstwo gospodarzy

Druga połowa przyniosła jeszcze więcej goli: obie drużyny zdobyły po dziewiętnaście. Dla Anilany oznaczało to jedno – każda bramka dołożona przez gospodarzy miała odpowiedź po stronie AZS UMCS, ale lublinianie nie odrobili straty widocznej na tablicy w połowie meczu. Wynik 36:34 jest sumą dwóch różnych połówek: pierwszej wygranej przez łodzian 17:15 i drugiej zakończonej remisem 19:19.

To także pokazuje, dlaczego przewaga była cenna aż do końca. Gospodarze zdobyli po wyjściu z szatni więcej bramek niż wcześniej, lecz ich rywale zrobili dokładnie to samo. Anilana nie powiększyła więc odstępu, za to zachowała go w całości. Z punktu widzenia łódzkiego zespołu nie był to mecz wygrany wysoką różnicą, tylko spotkanie, w którym dorobek z pierwszej połowy trzeba było obronić skuteczną grą w ataku.

AZS UMCS przyjechał do Łodzi z niższej pozycji w tabeli, ale sam rezultat pokazuje, że różnica w ligowym zestawieniu nie przełożyła się na dużą przewagę bramkową. Lublinianie, prowadzeni przez Łukasza Achruka, zaczęli sezon od porażki 30:33 z MKS Wieluń. W sobotę rzucili Anilanie 34 gole, a mimo to wrócili bez zwycięstwa. Dla gospodarzy liczy się przede wszystkim to, że znaleźli sposób, by dowieźć własny wynik.

W podanym zestawieniu ligowym Anilana zajmowała drugie miejsce z dziewięcioma punktami, a AZS UMCS był ósmy z trzema. Wygrana 36:34 podtrzymuje mocny początek rozgrywek łodzian i ma znaczenie w rywalizacji w czołówce grupy C. Po sobotnim meczu w Łodzi można powiedzieć jedno: dwa gole uzyskane do połowy spotkania były dokładnie tym zapasem, którego gospodarze potrzebowali.

Grot Blachy Pruszyński AnilanaStatystykaAZS UMCS Lublin
36Bramki34
17I połowa15
19II połowa19
2Pozycja8
9Punkty3
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły