ŁKS długo prowadził we Wrocławiu. Remis zabrał mu dopiero końcowy zryw Śląska

ŁKS długo prowadził we Wrocławiu. Remis zabrał mu dopiero końcowy zryw Śląska

We Wrocławiu długo pachniało niespodzianką. ŁKS Łódź przez większą część meczu trzymał plan, wytrącał Śląskowi rytm i po przerwie wyszedł nawet na dwubramkowe prowadzenie. Gdy wydawało się, że łodzianie dowiozą cenne zwycięstwo, gospodarze odpowiedzieli błyskawicznie i zamienili spotkanie w nerwowy pościg.

  • Łodzianie rozkręcali się powoli, ale trafili w odpowiednim momencie
  • Dwie szybkie odpowiedzi Śląska zmieniły wszystko

Łodzianie rozkręcali się powoli, ale trafili w odpowiednim momencie

Pierwsze minuty należały raczej do Śląska, który próbował częściej atakować i szukać drogi pod bramkę ŁKS-u. Te akcje nie przynosiły jednak większego zagrożenia. Z czasem mecz zaczął się wyrównywać, a łodzianie coraz śmielej przejmowali kontrolę nad piłką.

Najważniejszy moment pierwszej połowy przyszedł tuż przed przerwą. Po błędzie defensorów Śląska do piłki dopadł Andreu Arasa, dograł ją do Fabiana Piaseckiego, a napastnik ŁKS-u stanął sam przed bramkarzem i pewnym strzałem otworzył wynik. To było trafienie ważne nie tylko dla tablicy wyników, ale też dla obrazu gry – dało łodzianom spokój i potwierdziło, że cierpliwe czekanie na lukę miało sens.

Dwie szybkie odpowiedzi Śląska zmieniły wszystko

Po zmianie stron ŁKS przez chwilę znów wyglądał bardzo solidnie. W 61. minucie padł drugi cios, choć w dość nietypowy sposób – piłka po niefortunnej interwencji Yegora Matsenki wpadła do bramki Śląska i zrobiło się 2:0 dla gości. Wydawało się, że to moment, w którym łodzianie mogą już tylko kontrolować wydarzenia.

Stało się jednak inaczej. Śląsk odpowiedział niemal natychmiast, bo już po dwóch minutach złapał kontakt. Kolejne pięć minut wystarczyło, by gospodarze doprowadzili do remisu 2:2. Od tego momentu mecz zamienił się w otwartą wymianę ciosów, a wrocławianie wyraźnie poczuli, że stawką jest nie tylko wynik, ale i marzenia o awansie do PKO BP Ekstraklasy. ŁKS nie odpuścił, Śląsk też nie spuścił z tonu, lecz wynik nie ruszył się już do końcowego gwizdka.

Remis zostawia po sobie mieszane wrażenie. Z jednej strony łodzianie pokazali, że potrafią uderzyć w dobrym momencie i postawić mocne warunki drużynie walczącej o najwyższy cel. Z drugiej – wypuścili z rąk prowadzenie, które przez moment wyglądało na bardzo bezpieczne.

na podstawie: Urząd Miasta Łodzi.