[PIŁKA RĘCZNA] Grot Blachy Pruszyński Anilana – Enea Orlęta Zwoleń 31:30. Jeden gol różnicy w meczu I Ligi Mężczyzn (Grupa C)

[PIŁKA RĘCZNA] Grot Blachy Pruszyński Anilana – Enea Orlęta Zwoleń 31:30. Jeden gol różnicy w meczu I Ligi Mężczyzn (Grupa C)

Remis 15:15 po pierwszej połowie zostawił gospodarzom tylko jedną drogę do zwycięstwa – w drugiej części musieli zdobyć choćby o bramkę więcej niż rywale. Tak właśnie stało się w sobotę, 10 października: Grot Blachy Pruszyński Anilana wygrał u siebie z Eneą Orlętami Zwoleń 31:30, rozstrzygając spotkanie piątej kolejki I Ligi Mężczyzn (Grupa C) różnicą najmniejszą z możliwych.

Dla kibiców Anilany to wynik, przy którym trudno było myśleć o spokojnym popołudniu. Dwie drużyny z czołówki tabeli zdobyły łącznie 61 bramek, a przez pierwszą połowę żadna nie wypracowała przewagi widocznej na tablicy w momencie zejścia do szatni. Ostatecznie o wszystkim przesądził bilans drugiej części – 16:15 dla łodzian. Tyle wystarczyło, by komplet punktów został u gospodarzy.

Remis 15:15 zostawił wszystko otwarte

Przed tym spotkaniem Anilana zajmowała pierwsze miejsce z 12 punktami. Cztery dotychczasowe mecze zakończyła zwycięstwami, zdobywając 151 bramek i tracąc 126. Takie otwarcie sezonu budowało oczekiwania, ale naprzeciw stanął przeciwnik, którego nie sposób było sprowadzić do roli tła dla lidera.

Orlęta przyjechały jako czwarta drużyna tabeli z dziewięcioma punktami. Zwoleńska ekipa miała za sobą trzy wygrane i jedną porażkę, a jej bilans bramkowy przed piątą kolejką wynosił 143:99. Liczby zapowiadały spotkanie dwóch skutecznych zespołów. Wynik pierwszych 30 minut potwierdził przede wszystkim jedno – gospodarze nie mogli liczyć na łatwe rozstrzygnięcie.

Stan 15:15 oznaczał, że na drugą połowę obie drużyny wychodziły z identyczną zdobyczą. W takiej sytuacji każdy gol zyskuje dodatkowy ciężar, a nawet minimalna różnica w skuteczności może zmienić losy całego meczu. Anilana zdobyła w tej części 16 bramek, Orlęta odpowiedziały piętnastoma. Bez potrzeby szukania jednego efektownego momentu widać więc, gdzie rozstrzygnęło się sobotnie starcie: w jednym trafieniu przewagi wypracowanym przez łodzian po remisie do połowy.

Lider znalazł sposób na rywala z czołówki

To zwycięstwo dobrze wpisuje się w początek sezonu zespołu Tomasza Wawrzyniaka. Jeszcze przed rozgrywkami Anilana przeszła wyraźną przebudowę – do klubu dołączył nowy trener oraz pięciu zawodników. Pierwsze wyniki pokazały, że zmiany nie przeszkodziły drużynie szybko zbierać punktów. Po dwóch wygranych na otwarcie łodzianie 20 września zwyciężyli na wyjeździe z beniaminkiem Hagardem Strzałkowo 44:29.

Sobotni mecz miał jednak inny wymiar niż tamto wysokie zwycięstwo. Zamiast dużej przewagi bramkowej gospodarze dostali próbę cierpliwości: po remisie w pierwszej połowie musieli być choć odrobinę skuteczniejsi w drugiej. Dla zespołu stojącego na czele tabeli taki rezultat ma znaczenie nie tylko punktowe. Pokazuje, że potrafi wygrać również wtedy, gdy rywal odpowiada niemal gol za gol.

W Zwoleniu także przygotowywano się do sezonu z myślą o rywalizacji na tym poziomie – drużyna rozegrała trzy sparingi, a pod koniec września jej kadrę uzupełnił bramkarz Krystian Matusiak. Orlęta potwierdziły przeciwko liderowi, że ich miejsce w czołówce nie jest przypadkowe. Tym razem zabrakło im jednej bramki.

Dla łódzkich kibiców najważniejszy pozostaje finał: Anilana wygrała 31:30 i utrzymała zwycięską passę rozpoczętą w pierwszych kolejkach. Nie był to mecz rozstrzygnięty wielką różnicą. Właśnie dlatego ten jeden gol może smakować gospodarzom szczególnie dobrze.

Grot Blachy Pruszyński AnilanaStatystykaEnea Orlęta Zwoleń
31Bramki30
15I połowa15
16II połowa15
1Pozycja4
12Punkty9
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły