Budowlani Łódź się rozpędzili i wrócili z Krakowa z Pucharem Ekstraligi

Budowlani Łódź się rozpędzili i wrócili z Krakowa z Pucharem Ekstraligi

W Krakowie długo nic nie zapowiadało, że ten mecz skończy się tak wyraźnie. Budowlani Łódź trzymali tempo Juvenii, ale po zmianie stron zaczęli dokładać kolejne akcje i z każdą minutą wyglądało to coraz pewniej. Gospodarze próbowali odpowiadać, jednak łodzianie mieli więcej spokoju i lepiej wykorzystali swój moment. Właśnie ta druga połowa dała im zwycięstwo 43:17, Puchar Ekstraligi i piąte miejsce w sezonie.

  • Po zmianie stron przewaga zaczęła rosnąć
  • Końcówka tylko przypieczętowała sezon Budowlanych

Po zmianie stron przewaga zaczęła rosnąć

Przez dużą część spotkania gra była wyrównana i toczyła się z dala od punktowych rozstrzygnięć. Dopiero po kwadransie drugiej połowy obraz meczu zaczął się zmieniać. Najpierw przyłożenie zanotowali łodzianie, chwilę później dołożyli następne, a Juvenia odpowiedziała własnymi punktami, nie pozwalając jeszcze całkiem odjechać rywalom.

Po 70 minutach tablica pokazywała już 33:10 dla Budowlanych. To był moment, w którym przewaga gości stała się wyraźna, choć mecz nadal nie był domknięty. W rugby taka różnica potrafi jeszcze wprowadzić nerwowość, ale w tym przypadku łodzianie utrzymali kontrolę nad wydarzeniami na boisku.

Końcówka tylko przypieczętowała sezon Budowlanych

W ostatnich fragmentach łodzianie dorzucili jeszcze dwa przyłożenia. Gospodarze odpowiedzieli jednym przyłożeniem i celnym podwyższeniem, ale nie zmieniło to już układu sił. Wynik 17:43 oddaje przebieg tej rywalizacji bez upiększeń – Budowlani byli skuteczniejsi wtedy, gdy mecz wszedł w decydującą fazę.

Triumf w Krakowie przyniósł WizjaMed Grot Budowlanym Łódź Puchar Ekstraligi. To trofeum oznaczało jednocześnie zakończenie sezonu na piątej pozycji w Polsce. Dla łódzkiej drużyny to mocne zamknięcie rozgrywek, zbudowane nie na efektownym początku, lecz na cierpliwości, dyscyplinie i wyraźnej przewadze w drugiej części spotkania.

na podstawie: Urząd Miasta Łodzi.