Uwaga! Burze (komunikat RSO)

Orzeł Łódź zaskoczony na Moto Arenie. Ostrowianie odjechali bezlitośnie

Orzeł Łódź zaskoczony na Moto Arenie. Ostrowianie odjechali bezlitośnie

Na Moto Arenie zapowiadało się na mecz pod kontrolą łodzian, a skończyło się bolesnym zderzeniem z rzeczywistością. Orzeł Łódź długo trzymał kontakt z Moonfin Magnes Ostrowem Wielkopolskim, ale w drugiej części spotkania goście zaczęli odjeżdżać coraz wyraźniej. W końcówce przewaga przyjezdnych urosła do rozmiarów, których gospodarze już nie byli w stanie skasować.

  • Początek dał nadzieję, ale przewaga szybko zaczęła się chwiać
  • Trzynasty bieg zamknął sprawę i zostawił w Łodzi przykre 38 punktów

Początek dał nadzieję, ale przewaga szybko zaczęła się chwiać

Przed pierwszym biegiem wszystko przemawiało za łodzianami. W tabeli i w ocenie sił przed spotkaniem to oni uchodzili za faworytów, tym bardziej że rywale przyjechali osłabieni brakiem Taia Woffindena. Żużel lubi jednak takie przewrotki. Ostrowianie weszli w mecz od dwóch mocnych uderzeń, a podwójne zwycięstwa od razu ustawiły ton rywalizacji.

Gospodarze odpowiedzieli, jak przystało na zespół walczący o odwrócenie nastrojów. Po pierwszej serii startów było 12:12, więc na trybunach wciąż można było czuć napięcie i nadzieję, że spotkanie rozwinie się po myśli miejscowych. Później jednak mecz zaczął się rozciągać na korzyść gości. Biegi były wyrównane, ale to przyjezdni częściej znajdowali sposób, by wychodzić z nich z minimalną przewagą.

Trzynasty bieg zamknął sprawę i zostawił w Łodzi przykre 38 punktów

Przełom przyszedł w 12. gonitwie, kiedy wydawało się jeszcze, że Orzeł może wrócić do gry. Wtedy bardzo mocno pojechał Jonas Seifert-Salk. Duńczyk wyprzedził obu zawodników z Łodzi i utrzymał korzystny układ dla Ostrowa. Chwilę później goście uderzyli ponownie. W 13. biegu wygrali podwójnie, a to dało im prowadzenie 44:34 i praktycznie zamknęło temat zwycięstwa.

Końcówka meczu tylko potwierdziła różnicę między zespołami tego dnia. W biegach nominowanych Ostrowianie dorzucili jeszcze kilka punktów i zamknęli spotkanie wynikiem 52:38. Dla łodzian to porażka wyraźniejsza, niż wskazywałby przedmeczowy układ sił, i sygnał, że nawet na własnym torze nie można pozwolić sobie na ani chwilę rozluźnienia.

Orzeł Łódź następny raz wyjedzie do walki już w niedzielę, 7 czerwca. Zaległe spotkanie 5. kolejki Metalkas 2. Ekstraligi z Cellfast Wilkami Krosno będzie okazją, by szybko zatrzeć wrażenie po tym nieoczekiwanym potknięciu.

na podstawie: Urząd Miasta Łodzi.