ASF znów pod lupą hodowców. Weterynaria ostrzega przed stratami

ASF znów pod lupą hodowców. Weterynaria ostrzega przed stratami

FOT. Konstantynów Łódzki

W gospodarstwach z trzodą chlewną napięcie nie słabnie, bo zagrożenie ASF wciąż pozostaje realne. Powiatowy Lekarz Weterynarii w Pabianicach przypomina, że wirus może trafić do chlewni razem z błotem, paszą albo przez kontakt z dzikami. Dla hodowców to nie jest odległy problem, lecz ryzyko, które potrafi uderzyć w cały dorobek.

  • Letnie miesiące zwiększają ryzyko wejścia wirusa do gospodarstwa
  • Zasady bioasekuracji mają odciąć wirusowi drogę do trzody
  • Kontrole gospodarstw i ryzyko utraty odszkodowania

Letnie miesiące zwiększają ryzyko wejścia wirusa do gospodarstwa

Afrykański pomór świń to choroba, która atakuje świnie i dziki, a w gospodarstwach potrafi zostawić po sobie bardzo poważne straty finansowe. Wraz z cieplejszą porą roku rośnie też prawdopodobieństwo przeniesienia wirusa z otoczenia naturalnego do budynków inwentarskich. To właśnie wtedy łatwiej o przypadkowy kontakt z zanieczyszczoną odzieżą, sprzętem, pożywieniem czy śladami pozostawionymi przez dziką zwierzynę.

W praktyce oznacza to jedno – gospodarstwo trzeba traktować jak miejsce wymagające stałej kontroli, a nie doraźnych działań. Nawet drobne zaniedbanie może otworzyć drogę do zakażenia, a potem do kosztów, których nie da się szybko odrobić.

Zasady bioasekuracji mają odciąć wirusowi drogę do trzody

Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Pabianicach przypomina hodowcom o kilku podstawowych zasadach, które mają ograniczyć zagrożenie:

  • kupowanie świń wyłącznie ze sprawdzonych i legalnych źródeł,
  • ograniczenie dostępu osób postronnych do budynków gospodarskich,
  • stosowanie mat dezynfekcyjnych przy wejściach,
  • używanie odzieży i obuwia ochronnego tylko na terenie gospodarstwa,
  • zabezpieczenie paszy i wody przed dostępem dzików oraz gryzoni,
  • bezwzględny zakaz karmienia świń odpadkami kuchennymi,
  • możliwie ścisłe ograniczenie kontaktu trzody z dzikami.

To zestaw prostych zasad, ale ich znaczenie rośnie zwłaszcza tam, gdzie hodowla jest prowadzona w niewielkiej skali i łatwiej o rutynę. Właśnie rutyna bywa najgroźniejsza, bo oswaja z ryzykiem, które w przypadku ASF nie znika ani na moment.

Kontrole gospodarstw i ryzyko utraty odszkodowania

Weterynaria zapowiada również kontrole w gospodarstwach. To ważny sygnał dla hodowców, bo przy stwierdzeniu nieprzestrzegania zasad bioasekuracji można stracić prawo do odszkodowania. Dla wielu właścicieli stad to sprawa absolutnie zasadnicza – nie chodzi już tylko o zdrowie zwierząt, ale też o zabezpieczenie finansowe na wypadek najgorszego scenariusza.

Powiatowy Lekarz Weterynarii podkreśla więc, że w obecnej sytuacji ostrożność nie jest dodatkiem do hodowli, lecz jej podstawą. ASF nie daje wielu ostrzeżeń, dlatego właśnie od szczelności gospodarstwa zależy tak dużo.

na podstawie: Konstantynów Łódzki.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Konstantynów Łódzki). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.