Łódź wchodzi w burgerowy maraton. Ponad 40 autorskich propozycji i moc dodatków

Łódź wchodzi w burgerowy maraton. Ponad 40 autorskich propozycji i moc dodatków

Przez dziesięć dni w Łodzi burgery będą grały pierwsze skrzypce, ale nie chodzi tylko o mięso w bułce. W dziewiątej odsłonie Jemy w Łodzi Burger Fest restauracje wystawiają 41 autorskich kompozycji, a część z nich wyraźnie wymyka się klasycznemu schematowi. W menu pojawiają się kaczka, sum, golonka, baranina i śledź, a obok nich także wersje wegańskie. Do tego dochodzą wydarzenia, które wyciągają festiwal poza sam talerz.

  • Na festiwalowym talerzu wołowina ustępuje miejsca odważniejszym pomysłom
  • Ogródek w Parku Poniatowskiego i konkurs jedzenia na czas dopełniają festiwal

Na festiwalowym talerzu wołowina ustępuje miejsca odważniejszym pomysłom

Tegoroczna edycja pokazuje, że burger w Łodzi dawno przestał oznaczać tylko kotlet z wołowiny i zestaw oczywistych dodatków. Organizatorzy zapowiadają 41 propozycji, a niemal co druga nie opiera się na wołowinie. W ich miejsce restauracje sięgają po składniki rzadziej kojarzone z takim formatem – od kaczki i golonki po suma, baraninę oraz śledzia.

W praktyce oznacza to dla łodzian i osób przyjezdnych jedno: przez cały festiwal można sprawdzać, jak różnie kucharze rozumieją burgera i jak daleko da się przesunąć granice tej formy. Niektóre lokale idą jeszcze dalej i zamieniają bułkę na gofra, chałkę, ciasto do pizzy neapolitańskiej albo chrupiące ziemniaki. Wśród festiwalowych propozycji znalazło się też siedem wegańskich kotletów, więc wybór nie kończy się na mięsie.

W wydarzeniu biorą udział między innymi:

  • Bałucki Burger przy ul. Zgierskiej 69
  • Burgermeister w Manufakturze
  • El Buos przy ul. Łubinowej 54a
  • Rozłam przy ul. Piłsudskiego 10

Ogródek w Parku Poniatowskiego i konkurs jedzenia na czas dopełniają festiwal

Burger Fest nie zamyka się w restauracyjnych salach. W pierwszą sobotę wydarzenia, 23 maja, planowane jest uroczyste otwarcie ogródka w Willi w Parku Poniatowskiego. W programie mają się pojawić muzyka, koktajle i burgery przygotowane przez Gastromachinę, więc tego dnia punkt ciężkości przesunie się z samego jedzenia także na atmosferę spotkania.

Następnego dnia, w niedzielę 24 maja, emocje przeniosą się na Piotrkowską. W Cochise przy ul. Piotrkowskiej 209 odbędzie się finał konkursu jedzenia burgerów na czas. Do rywalizacji stanie dziesięciu śmiałków, a stawką będzie 5 tys. złotych. To właśnie ten element zwykle przyciąga największą publiczność, bo festiwal zyskuje wtedy sportowy, trochę szalony wymiar.

Pełna lista restauracji i informacje o wydarzeniach towarzyszących są dostępne u organizatora Jemy w Łodzi. Dla mieszkańców to dobra okazja, by w krótkim czasie sprawdzić kilka różnych adresów i zobaczyć, jak mocno łódzka scena gastronomiczna rozkręca się wokół jednego, pozornie prostego pomysłu.

na podstawie: Urząd Miasta Łodzi.