Łodzianin, który zaczarował świat, zaczął od jednego spektaklu w Teatrze Thalia

Łodzianin, który zaczarował świat, zaczął od jednego spektaklu w Teatrze Thalia

W Łodzi przyszedł na świat chłopiec, który miał później występować na kilku kontynentach i zachwycać publiczność trikami karcianymi. Zanim jednak Carl Rosini stał się nazwiskiem znanym poza Polską, miał zaledwie 13 lat i siedział na widowni Teatru Thalia, patrząc na pokaz Bekkera. To właśnie ten wieczór uruchomił historię, która zaprowadziła go od łódzkich ulic aż po sceny Nowego Jorku, Argentyny i wojennych frontów.

  • Łódź dała mu pierwszy impuls do wielkiej kariery
  • Londyńskie lekcje otworzyły mu drogę na scenę
  • Od klubów Nowego Jorku po występy w czasie wojny

Łódź dała mu pierwszy impuls do wielkiej kariery

Carl Rosini urodził się 14 kwietnia 1882 roku w Łodzi i już jako nastolatek trafił na występ, który odmienił jego życie. Pokaz Bekkera zrobił na nim takie wrażenie, że magia przestała być dla niego jedynie ciekawostką, a stała się planem na przyszłość. Dla miasta to jedna z tych biografii, które przypominają, że wielkie kariery często zaczynają się od jednego, pozornie zwyczajnego wieczoru w teatrze.

Dwa lata później młody Rosini został asystentem sztukmistrza Natana Schwartza, który występował w Łodzi z rosyjskim cyrkiem. Wkrótce potem opuścił miasto w tajemnicy i wyjechał do Niemiec. Kiedy pojawiła się perspektywa powrotu do Łodzi, obawa przed reakcją rodziców popchnęła go dalej – tym razem do Londynu. Tam zatrzymał się na chwilę w zupełnie zwyczajnym miejscu, pracując w salonie fryzjerskim.

Londyńskie lekcje otworzyły mu drogę na scenę

W Londynie los podsunął mu człowieka, który pomógł zamienić ciekawość w zawód. Jednym z klientów salonu był magik Lewis Davenport, który udzielił Rosiniemu kilku lekcji. To był moment zwrotny – od tej chwili młody łodzianin zaczął rozwijać własny styl, obserwując innych iluzjonistów i próbując sił na scenie teatru Alham.

Z czasem wybrał drogę samodzielnego artysty, a nie tylko pomocnika czy ucznia. W 1906 roku poślubił tancerkę baletową Peggy Barclay i odtąd tworzyli estradowy duet. Ich wspólna praca prowadziła ich po Europie i Ameryce Południowej, gdzie Rosini zyskał rozpoznawalność, a w Argentynie reklamowano go jako „Napoleona tajemnicy”. Taki przydomek nie wziął się znikąd – budował obraz artysty, który potrafił podporządkować sobie uwagę publiczności od pierwszej sekundy występu.

Od klubów Nowego Jorku po występy w czasie wojny

Z biegiem lat Rosini przeniósł rodzinę do Anglii, a następnie wraz z bliskimi wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Także tam nie zginął w tłumie. W latach 30. występował w klubach nocnych i hotelach Nowego Jorku, a jego karciane sztuczki przyciągały widzów, którzy szukali nie tylko rozrywki, ale też odrobiny prawdziwego zdziwienia.

Podczas II wojny światowej razem z żoną jeździł z pokazami dla amerykańskich żołnierzy na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. W jego kalendarzu znalazło się także wystąpienie dla przywódców wielkich mocarstw podczas konferencji w Teheranie. To pokazuje skalę kariery Rosiniego – od łódzkiego chłopca zafascynowanego cyrkowym numerem do artysty, którego zapraszano w miejsca o ogromnym znaczeniu politycznym i symbolicznym.

W 1946 roku przeszedł na emeryturę i osiadł z żoną na Florydzie. Zmarł 23 lutego 1969 roku w Clearwater, zostawiając po sobie historię, która zaczęła się w Łodzi, a skończyła daleko poza Europą.

na podstawie: Urząd Miasta Łodzi.