W starej tkalni powstało miejsce, gdzie glina zamienia się w codzienność

FOT. Konstantynów Łódzki
W pofabrycznych wnętrzach dawnej tkalni przy Łódzkiej 27 glina dostała drugie życie. Dorota Bielecka urządziła tam pracownię ceramiki KORU, a miejsce, które od czerwca przyciąga osoby zafascynowane ręczną pracą, szybko zaczęło żyć własnym rytmem. To nie jest duża, bezosobowa szkoła – raczej spokojna przestrzeń, w której można usiąść, ulepić coś własnymi rękami i na chwilę wyrwać się z codziennego pośpiechu.
- Pierwsza krzywa miseczka uruchomiła całą drogę
- KORU ma być miejscem, do którego wraca się po pracy i po szkole
- Stonowane kolory, codzienne naczynia i ręczna satysfakcja
Pierwsza krzywa miseczka uruchomiła całą drogę
Zaczęło się od zwykłego spotkania ze znajomymi i lepienia przy stole. Z tej jednej próby powstała pierwsza praca – nierówna, nieporadna, ale na tyle ważna, że do dziś stoi w pracowni. Potem pojawiły się zajęcia w Łodzi, a po nich wyjazd na tygodniowy warsztat pracy na kole w pracowni mistrza Piotra Skiby koło Lublina . Jak przyznaje Dorota Bielecka, to właśnie wtedy ceramika przestała być tylko zajęciem po godzinach.
„To było spełnienie moich marzeń”.
Po powrocie kupiła koło garncarskie i piec do wypału, które stanęły w domu. Później przyszły kolejne szkolenia i kursy, między innymi w Akademii Łucznica koło Warszawy . Dorota Bielecka przeszła też trzy stopnie ceramiki u Justyny Skowyrskiej-Górskiej, a w ubiegłym roku zdobyła tytuł czeladnika w Uniwersytecie Ludowym Rzemiosła Artystycznego w Woli Sękowej. Ma kwalifikacje w zakresie ceramiki wyrobów użytkowych i ozdobnych, a to widać w tym, co tworzy – od prostych naczyń po przedmioty, które mają cieszyć na co dzień.
KORU ma być miejscem, do którego wraca się po pracy i po szkole
Nazwa pracowni nie wzięła się z przypadku. KORU to maoryskie określenie młodej paproci, zwiniętej i dopiero rozwijającej się, a zarazem znak nowego życia, wzrostu i siły. Właśnie taki był zamiar – stworzyć coś własnego, ale też podzielić się doświadczeniem z innymi.
Pracownia została pomyślana jako spokojne miejsce do pracy po godzinach. Nie ma tu tłoku, bo zajęcia odbywają się w kameralnych grupach, zwykle po 6–8 osób. Z gliny korzystają zarówno osoby, które dopiero zaczynają, jak i ci, którzy chcą ulepić coś dla bliskich albo przygotować przedmiot do domu. Wśród uczestników pojawiają się także mamy z dziećmi, a wspólna praca przy stole często kończy się nowymi znajomościami.
Dorota Bielecka przyjmuje też grupy z okazji ważnych spotkań. W pracowni odbywał się już wieczór panieński, po którym zostały kubki i miseczki – rzeczy trwalsze niż jednorazowa zabawa, a przy tym osobiste. Można też umówić się na sobotnie zajęcia w gronie kilku osób i po prostu spędzić czas przy kole garncarskim albo przy lepieniu.
Oferta pracowni obejmuje między innymi:
- zajęcia dla początkujących, od podstawowych technik lepienia,
- pracę na kole garncarskim,
- warsztaty dla grup 6–8 osób,
- spotkania dla mniejszych ekip, na przykład 3–4-osobowych,
- gotowe wyroby ceramiczne i zamówienia indywidualne.
Stonowane kolory, codzienne naczynia i ręczna satysfakcja
W pracowni od razu zwracają uwagę szkliwa – spokojne, przygaszone, bliższe barwom ziemi niż jaskrawym ozdobom. Sama Dorota Bielecka nie ukrywa, że najbliższa jest jej ceramika użytkowa. To kubki, talerze, miseczki i podkładki pod gorące naczynia, czyli rzeczy, które mają służyć, a przy okazji cieszyć oko.
Właśnie w tym tkwi siła takiego miejsca – przedmioty nie trafiają na półkę po jednym spojrzeniu. Zostają z domownikami, są wyjmowane przy śniadaniu, kolacji, świątecznym stole. Sama właścicielka przyznaje, że największą frajdę sprawia jej moment, gdy odwiedzając znajomych, widzi swoje naczynia ustawione na stole. To znak, że ceramika nie kończy życia w pracowni, tylko wchodzi do czyjejś codzienności.
Kto nie chce lepić samodzielnie, może kupić gotowe wyroby albo zamówić coś przygotowanego na indywidualne zamówienie. Zapisy na zajęcia odbywają się teraz przez SMS, telefon lub maila, a wkrótce ma ruszyć strona internetowa pracowni. KORU działa na piętrze starej fabryki przy Łódzkiej 27 – miejscu, w którym dawna przemysłowa przestrzeń dostała miękkie, rękodzielnicze życie.
na podstawie: Konstantynów Łódzki.
Ostatnie Artykuły

W starej tkalni powstało miejsce, gdzie glina zamienia się w codzienność

Łódzki kwiecień z pasją - od Tatr po palmiarnię i fabrykanckie historie

ŁKA świętuje urodziny i tnie cenę przejazdu z Łodzi do Warszawy do 10 zł

Święta przyszły na oddział z książkami, kurką i wzruszającymi prezentami

Przyjeżdżał z Warszawy po łupy, w Łodzi wpadł po trzech kradzieżach

Koszyki ruszą do kościołów. W Konstantynowie Łódzkim czeka kilka godzin święcenia

A$AP Rocky wraca na scenę, a Łódź ma być jednym z najgłośniejszych przystanków trasy

Wielkopolska zyska parkingi, a układ ulicy zostanie bez rewolucji

Rower w MPK Łódź nie zawsze wjedzie do środka. O tym decyduje jeden znak

ŁKS Coolpack Łódź odrabia straty i rozbija Kotwicę przed walką o play-off

Ciche objawy, które łatwo przegapić. W Górnej można sprawdzić tarczycę

Wielkanoc w Konstantynowie Łódzkim pachnie żurkiem, pasztetem i babką z cytryną

Łódź pokazuje swoje osobliwości, których Warszawa nie ma w takim zestawie

See Bloggers wraca do EC1 Łódź z głośnymi nazwiskami i walką o Hashtagi Roku
Przydatne dane teleadresowe
- Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Łodzi - kontakt, godziny, pomoc
- Zakład Gospodarki Komunalnej Gminy Nowosolna - kontakt, godziny, awarie
- Poradnia Psychologiczno - Pedagogiczna nr 2 w Łodzi - kontakt, godziny, oferta
- Zarząd Lokali Miejskich w Łodzi - kontakt, godziny, lokalizacje
- Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii nr 4 w Łodzi - kontakt, rekrutacja, internat
- Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania w Łodzi - kontakt, PSZOK, godziny
