ŁKS znów uderzył w finale. O awansie zadecyduje piąty mecz

ŁKS znów uderzył w finale. O awansie zadecyduje piąty mecz

Na parkiecie w Łodzi najpierw zrobiło się nerwowo, a potem bardzo głośno. ŁKS Coolpack Łódź po chwiejnych minutach odwrócił czwarty mecz finału i doprowadził serię do remisu. W rywalizacji z Astorią Bydgoszcz nie ma już miejsca na kalkulacje – teraz wszystko rozstrzygnie piąte spotkanie.

  • Łodzianie zaczęli mocno, ale odpowiedź rywali przyszła szybko
  • W Bydgoszczy rozstrzygnie się, kto awansuje wyżej

Łodzianie zaczęli mocno, ale odpowiedź rywali przyszła szybko

Początek czwartego starcia finałowego dawał łodzianom nadzieję na spokojniejszy wieczór. ŁKS Coolpack Łódź ruszył od prowadzenia 8:0 i przez moment wyglądało to jak plan wykonany bez zająknięcia. Tyle że koszykówka nie znosi prostych scenariuszy. Zanim minęła pierwsza kwarta, Astoria Bydgoszcz odrobiła straty i wyszła na pięć punktów przewagi.

To był moment próby. Po nieudanym trzecim meczu finału gospodarze potrzebowali nie tylko lepszego wyniku, ale też mocniejszej reakcji psychicznej. I właśnie ją pokazali. Po przerwie łodzianie zaczęli systematycznie dociskać rywala, aż po siedmiu minutach drugiej połowy dopięli remisu. Gdy już przechylili mecz na swoją stronę, nie oddali inicjatywy aż do końca.

W niedzielnym spotkaniu biało-czerwono-biali zagrali znacznie pewniej niż dwa dni wcześniej. Tym razem nie dopuścili do nerwowej końcówki, nie dali Astorii złapać choćby krótkiego oddechu i wygrali wyraźnie, pokazując, że finał wciąż trzyma się na cienkiej linie emocji.

W Bydgoszczy rozstrzygnie się, kto awansuje wyżej

Zwycięstwo ŁKS Coolpack Łódź wyrównało stan finałowej rywalizacji. Po czterech meczach żadna ze stron nie ma już przewagi, a to oznacza jedno – o awansie do koszykarskiej ekstraklasy zadecyduje piąte spotkanie. Zostanie rozegrane w Bydgoszczy w środę, 27 maja.

Wynik czwartego meczu mówi wiele sam za siebie: 88:69 dla łodzian, z kwartami 15:20, 26:18, 21:13 i 26:18. Najważniejszy był jednak nie sam zapis w statystyce, lecz sposób, w jaki ŁKS odpowiedział po wcześniejszym potknięciu. W serii finałowej, gdzie każdy błąd waży podwójnie, taki powrót może znaczyć bardzo wiele.

Finał wciąż trwa. I właśnie dlatego środowy mecz zapowiada się jak prawdziwy test odporności, chłodnej głowy i koszykarskiej cierpliwości.

na podstawie: Urząd Miasta Łodzi.