Na zgierskim placu padły strzały, których nie dało się zapomnieć

2 min czytania
Na zgierskim placu padły strzały, których nie dało się zapomnieć

FOT. Urząd Wojewódzki

W Zgierzu wracają dziś do jednej z najczarniejszych kart okupacji. Podczas 84. rocznicy Zbrodni Zgierskiej pamięć o stu rozstrzelanych znów zeszła na pierwszy plan, bo to właśnie tutaj Niemcy pokazali, jak brutalny miał być odwet za opór. Tego dnia nie chodziło tylko o historię zapisaną w archiwach – na placu i w Lesie Lućmierskim wciąż wybrzmiewa ciężar tamtych wydarzeń.

  • Egzekucja, która miała złamać miasto
  • Pamięć wróciła także do Lasu Lućmierskiego

Egzekucja, która miała złamać miasto

20 marca 1942 roku niemieccy okupanci rozstrzelali na placu w centrum Zgierza stu Polaków. Był to odwet za śmierć dwóch gestapowców zabitych wcześniej przez polskiego żołnierza. Zbrodnia Zgierska zapisała się potem jako największa publiczna egzekucja ludności polskiej na terenach wcielonych do Rzeszy podczas II wojny światowej.

Na plac sprowadzono około sześciu tysięcy mieszkańców Zgierza i okolic. Zmuszono ich do patrzenia na śmierć sąsiadów, krewnych i znajomych. Wśród zamordowanych było 96 mężczyzn i 4 kobiety. To właśnie ta skala i publiczny charakter egzekucji sprawiły, że wydarzenie na zawsze zostało jednym z najmocniejszych symboli terroru okupacyjnego w regionie.

Pamięć wróciła także do Lasu Lućmierskiego

Po egzekucji ciała ofiar wywieziono do pobliskiego Lasu Lućmierskiego. Tam pochowano je w zbiorowej mogile, która do dziś pozostaje miejscem pamięci i ciszy. To właśnie tam oddano hołd zamordowanym, składając kwiaty i zapalając znicze przy Mogile Zamordowanych oraz Pomniku Ofiar Terroru Niemieckiego.

Dla Zgierza i całego regionu to nie jest tylko rocznicowy rytuał. Każde takie upamiętnienie przypomina, że Zbrodnia Zgierska nie była abstrakcyjnym aktem wojny, lecz precyzyjnie zaplanowanym ciosem wymierzonym w ludzi i w całą wspólnotę miasta.

na podstawie: Urząd Wojewódzki w Łodzi.

Autor: krystian