Sekundy od tragedii na trasie pod Tomaszowem - policjanci z Łodzi zareagowali bez wahania

Sekundy od tragedii na trasie pod Tomaszowem - policjanci z Łodzi zareagowali bez wahania

Za kierownicą rozbitego auta siedziała kobieta bez oznak życia, a z pojazdu wyciekały płyny eksploatacyjne. Policjanci ze śródmiejskiego komisariatu, którzy wracali z majówki, zatrzymali się na trasie Smardzewice - Tomaszów Mazowiecki i natychmiast ruszyli na pomoc. Dzięki ich szybkiej reakcji udało się odsunąć bezpośrednie zagrożenie tragedii.

Funkcjonariusze zauważyli dwa auta, które brały udział w zdarzeniu drogowym. W jednym z nich kobieta siedziała z przechyloną na bok głową i nie dawała oznak życia. Policjanci zabezpieczyli swój samochód w bezpiecznym miejscu, rozpięli pasy poszkodowanej, wyciągnęli ją na zewnątrz i przenieśli w miejsce, gdzie mogła dostać pomoc. W tym samym czasie, wspólnie z drugim uczestnikiem zdarzenia, wezwali odpowiednie służby.

W rozbitym aucie pojawił się też dodatkowy problem - z pojazdu wyciekały płyny eksploatacyjne. To oznaczało realne ryzyko dla zdrowia, a nawet życia kobiety. Policjanci udzielali jej pierwszej pomocy do czasu przyjazdu kolejnych służb, a po odzyskaniu przytomności kobieta była zdezorientowana i odpoczęła w aucie jednego z funkcjonariuszy.

Później wyjaśniła, jak doszło do całego zdarzenia. Z jej relacji wynikało, że jadące przed nią BMW uderzyło w przebiegającą przez drogę dziką zwierzynę, a ona wjechała w ten samochód. Gdy na miejsce dojechali policjanci, strażacy i ratownicy, łódzcy funkcjonariusze przekazali im teren zdarzenia.

„Pomagamy i chronimy” - ta policyjna dewiza w tym przypadku nie została na papierze. Została potwierdzona na drodze, w czasie wolnym od służby, i to w chwili, gdy liczyły się dosłownie sekundy.

To jedna z tych interwencji, które pokazują, że szybka reakcja funkcjonariuszy potrafi zdecydować o wszystkim, zanim zwykłe zdarzenie drogowe zamieni się w prawdziwy dramat.

na podstawie: KMP w Łodzi.