[PIŁKA NOŻNA] Betclic 1. liga: GKS Tychy – ŁKS Łódź 3:2 – emocje do samego końca w Tychach

[PIŁKA NOŻNA] Betclic 1. liga: GKS Tychy – ŁKS Łódź 3:2 – emocje do samego końca w Tychach

GKS Tychy pokonał ŁKS Łódź 3:2 w 29. kolejce Betclic 1. ligi, a wynik ten długo wisiał na włosku. Łodzianie, którzy przyjechali do Tychów w roli gości, dwukrotnie potrafili gonić rezultat, ale w końcówce to gospodarze zadali decydujący cios i zgarnęli bardzo ważne trzy punkty.

Mecz rozgrywany w Tychy City Stadium miał swój dodatkowy ciężar, bo odbył się w przeddzień 55. rocznicy powstania GKS Tychy. W powietrzu czuć było więc nie tylko ligową stawkę, ale i jubileuszowy klimat, który miejscowi kibice nazwali wręcz „meczem przyjaźni”. Na boisku sentymentów jednak nie było, a ŁKS przekonał się o tym boleśnie.

Tyszanie zaczęli mocno, a ŁKS długo szukał odpowiedzi

GKS ruszył odważnie i już w 11. minucie objął prowadzenie po trafieniu J. Keiblingera. To był sygnał, że gospodarze nie zamierzają oddawać inicjatywy bez walki, mimo że w tabeli byli przed tą kolejką dopiero na 18. miejscu i do sobotniego spotkania przystępowali z dorobkiem 21 punktów.

ŁKS długo nie potrafił znaleźć właściwego rytmu. Dopiero z czasem łodzianie zaczęli częściej przenosić grę pod pole karne gospodarzy, ale do przerwy wynik pozostał bez zmian. W 25. minucie na murawie pojawił się F. Piasecki, który zastąpił M. Lewandowskiego, i właśnie on miał później odegrać pierwszoplanową rolę.

Do przerwy było 1:0 dla GKS, choć sam przebieg meczu sugerował, że emocji jeszcze nie zabraknie. Krótko przed gwizdkiem sędziego D. Sulikowskiego żółte kartki zobaczyli M. Pingot i L. Silva, co tylko podkreśliło, że gra stawała się coraz ostrzejsza.

Piasecki dwa razy dał nadzieję, ale końcówka należała do GKS

Po zmianie stron ŁKS przycisnął i w 57. minucie dopiął swego. F. Piasecki wykorzystał swoją sytuację i doprowadził do remisu. Chwilę później gra jeszcze bardziej się otworzyła, a oba zespoły zaczęły szukać zwycięskiego trafienia.

Gospodarze reagowali zmianami, Łukasz Piszczek próbował odświeżyć zespół, a z ławki do gry weszli m.in. T. Kubik, M. Listkowski i P. Lysiak. ŁKS odpowiedział kolejnymi roszadami, ale to nie wystarczyło, by zatrzymać rozpędzony mecz.

W 73. minucie Piasecki trafił po raz drugi i wydawało się, że łodzianie naprawdę mogą wywieźć z Tychów pełną pulę. Tyle że odpowiedź gospodarzy przyszła błyskawicznie. Już minutę później T. Rygula przywrócił remis, a stadion znów eksplodował emocjami. To był moment, który wyraźnie przechylił szalę na stronę GKS.

ŁKS próbował jeszcze szukać swojego momentu, lecz w końcówce to tyszanie trafili po raz trzeci. W 86. minucie M. Szpakowski zdobył gola na 3:2 i tym samym zamknął mecz, który przez długi czas mógł pójść w obie strony. Dla ŁKS to bolesna porażka, bo przez sporą część spotkania wszystko było jeszcze do uratowania.

Z perspektywy łódzkich kibiców szczególnie szkoda, że przerwana została seria bez porażki, a wyjazd do Tychów zakończył się bez punktów. Dla GKS to z kolei ważny sygnał, że drużyna potrafi wreszcie przechylić swoją stronę mecz o dużym ciężarze, nawet jeśli stało się to bardzo późno w sezonie.

W tabeli ŁKS pozostaje na 10. miejscu z 41 punktami, ale ten wieczór w Tychach bez wątpienia zostawi po sobie spory niedosyt. GKS zaś może mówić o długo wyczekiwanym przebudzeniu, które przyszło w idealnym momencie dla miejscowych, a dla gości okazało się wyjątkowo kosztowne.

GKS TychyStatystykaŁKS Łódź
3Gole2