UM Łódź: Las Łagiewnicki. Czy wiesz, jak dawniej spędzano tam lato? [ZDJĘCIA]

W dawnych czasach lato w mieście było synonimem udręk niemalże piekielnych. Wysoka temperatura potęgowała tylko niedogodności powodowane fabryczną działalnością Łodzi, a brak kanalizacji sprawy nie polepszał. Nie każdego stać było na zagraniczne wojaże, a trzeba pamiętać, że pod zaborami większość podróży do miejsc uzdrowiskowych była już eskapadą zagraniczną. Jednym ze sposobów na odpoczynek po taniości” był wypad do Łagiewnik, nierzadko w ramach odpustu.

Dziś może taka wyprawa brzmi jak coś zupełnie codziennego, dawniej jednak trzeba było poważnie przemyśleć logistykę. Ośmiokilometrową drogę łączącą miasto z Łagiewnikami pokonywano różnie: na chłopskich furach, w eleganckich powozach, ale przede wszystkim pieszo, z pieśnią na ustach i kapeluszem na głowie.

Najdłuższe ulice w Łodzi. Która liderką? Uwaga, na liście nie ma Piotrkowskiej!

Najkrótsze ulice w Łodzi. Przy najmniejszej nie zmieściłby się dom! [RANKING]

Wyścig po jałmużnę

Po dotarciu na miejsce wycieczkowicze kierowali się zwykle do kościoła, w którym odbywały się uroczystości odpustowe. Za taki sam cel ale wiele godzin wcześniej obierali tenże kościół żebracy, którzy już bladym świtem zajmowali najlepsze miejsca, pozwalające liczyć na największą zdobycz. A gdy tylko zauważyli przed kościelną bramą wiernych, rozpoczynali swoje zawodzenie, przekonując, że to właśnie im, jak nikomu innemu, należy się grosz.

Po minięciu żebraków oczom wiernych ukazywały się stoiska z dewocjonaliami, mniej lub bardziej tandetną biżuterią czy zabawkami dla dzieci. W ich sąsiedztwie można było znaleźć namioty bufetowe.

Hot dog z Łagiewnik

Flaczki na ciepło, grochówka, parówki z chrzanem wybór w miejscowej gastronomii był naprawdę spory, a do tego dochodziły jeszcze punkty obnośne z piernikami, cukierkami, obwarzankami czy owocami. Nie brakowało lemoniady i piwa, z czego odpustowicze korzystali w myśl hasła powieszonego nad jednym z namiotów: Ręka rękę myje, noga nogę kopie / Głupi ten co wodę zamiast piwa żłopie”.

Po przeglądzie odpustowych atrakcji część ludzi udawała się do pobliskich kapliczek, część ruszała prosto do lasu. Zabawa dopiero się rozpoczynała.

10 najbogatszych gmin w woj. łódzkim. Lider najlepszy w Polsce! [RANKING]

Najbogatsi w województwie łódzkim według Forbesa w 2023. Ile zarabiają? [ZDJĘCIA]

Piknik na skraju lasu

Zwierzęta umykały spłoszone, gdy pielgrzymi docierali na miejsce odpoczynku. W cieniu drzew układano na kocach przysmaki, otwierano butelki z niekoniecznie grzecznymi” napitkami, w ruch szły harmonie i gitary. Wywijano oberki, skakano w rytm polek, a rozbawiona gawiedź śpiewała coraz głośniej. Zdarzały się bitki o względy co bardziej popularnych dam, tłum jednak wykazywał zdolności samoregulacyjne i szybko pacyfikował zapalczywych adoratorów. Na tańcach i zabawach, czy to w ślepą babkę”, czy w lisa koło drogi”, upływały popołudnie i wieczór, aż w końcu zbierano się w drogę powrotną.

Masowe wędrówki łodzian do Łagiewnik nie pozostawały bez wpływu na kondycję lasu. Na porządku dziennym były połamanie gałęzie i rozrzucone śmieci. W prześmiewczym wierszyku pisano nawet tak: Smukłe flaszki po wódce i pękate po winie / Kuszą szklanym uśmiechem w zaśmiecanej gęstwinie”. Niestety ten niezbyt chlubny zwyczaj pozostał wśród części mieszkańców do dzisiaj, mimo że tak huczne odpusty są już tylko wspomnieniem.