Łodzianka, która słyszała rytm nawet przez sen, dziś mierzy się z najlepszymi tancerzami

Łodzianka, która słyszała rytm nawet przez sen, dziś mierzy się z najlepszymi tancerzami

Na sali tanecznej nie ma miejsca na przypadek, a w historii Roksany Paralusz widać przede wszystkim lata pracy i upór. Łodzianka od dziecka reagowała na muzykę niemal instynktownie, tak mocno, że bliscy zapamiętali nawet jej senne reakcje na dźwięki. Dziś ma za sobą 18 lat treningów, wysoką klasę taneczną i puchary, które potwierdzają, że w tańcu nie liczy się tylko talent, ale też żelazna konsekwencja.

  • Od ruchu, który przychodził sam, do pierwszych kroków na parkiecie
  • Puchary z Chełma i Krakowa pokazały, że Łódź ma w niej mocną reprezentantkę
  • Taniec jako dyscyplina, postawa i codzienna praca nad sobą

Od ruchu, który przychodził sam, do pierwszych kroków na parkiecie

Roksana Paralusz nie weszła do tańca przypadkiem ani pod wpływem chwilowej mody. Jak sama opowiada, od najmłodszych lat słyszała, że ma naturalne wyczucie ruchu i muzyki, a taniec był z nią tak mocno związany, że reagowała na rytm nawet przez sen. Zanim stanęła na sali treningowej, musiała jeszcze przekonać rodzinę, by zapisała ją do klubu.

„Od samego początku wiedziałam, że chcę tańczyć i konsekwentnie dążyłam do rozwoju w tym kierunku” – mówi Roksana Paralusz.

Przez rok próbowała też jazzu, ale to taniec towarzyski okazał się jej najbliższy. Z czasem wypracowała klasę taneczną B, a obecnie rozwija się w tańcach standardowych w klasie C. Za tymi oznaczeniami stoi nie tylko technika, lecz także długie godziny powtarzania kroków, pracy nad postawą i kontroli nad każdym ruchem.

Puchary z Chełma i Krakowa pokazały, że Łódź ma w niej mocną reprezentantkę

W dorobku Roksany są już wyniki, których nie zdobywa się przypadkiem. Najmocniej wybrzmiewa pierwsze miejsce na Międzynarodowym Turnieju Tańca Towarzyskiego o Puchar Prezydenta Miasta Chełm oraz finał Turnieju o Puchar prof. Mariana Wieczystego w Krakowie , uznawanego za jedno z ważniejszych wyróżnień w polskim tańcu.

Na co dzień można ją spotkać na treningach w Klubie Tańca Towarzyskiego „Jedynka” w Łodzi, gdzie szlifuje formę i podnosi poprzeczkę coraz wyżej. To właśnie z tego miejsca płynie dziś jej spojrzenie na taniec w mieście – z przekonaniem, że łódzkie warunki pozwalają się rozwijać, a zaczynać można bez względu na wiek.

Taniec jako dyscyplina, postawa i codzienna praca nad sobą

Dla Roksany taniec nie kończy się na parkiecie. Jak podkreśla, uczy samodyscypliny, poprawia koordynację i buduje postawę, którą widać zarówno w ruchu, jak i poza salą.

„Taniec kształtuje samodyscyplinę i poprawia koordynację, ale przede wszystkim uczy pięknej postawy – i to nie tylko tej na parkiecie, ale i życiowej” – zaznacza tancerka.

W jej historii widać coś więcej niż sportowy wynik. Jest w niej obraz konsekwencji, które zaczynają się od dziecięcej fascynacji muzyką, a kończą na realnych sukcesach w rywalizacji z najlepszymi. I właśnie dlatego opowieść o Roksanie Paralusz brzmi jak gotowy scenariusz na taniec, który nie kończy się po ostatnim dźwięku.

na podstawie: Urząd Miasta Łodzi.