ŁKS prowadził już wysoko, a jednak znów wypuścił mecz z rąk

ŁKS prowadził już wysoko, a jednak znów wypuścił mecz z rąk

FOT. Urząd Miasta Łodzi

ŁKS Coolpack Łódź wszedł w spotkanie z GKS Tychy tak, jakby chciał wreszcie zamknąć rozdział ostatnich zawirowań. Przez chwilę wyglądało to obiecująco, potem jednak obraz gry zaczął się rozsypywać, a przewaga z pierwszej połowy stopniała w tempie, które musi boleć. W końcówce i dogrywce więcej spokoju mieli goście, którzy wyjechali z Łodzi z wygraną 86:82.

  • Trenerskie roszady nie przyniosły ulgi przed ważnym sprawdzianem
  • Druga kwarta dała nadzieję, ale po przerwie wszystko się rozsypało

Trenerskie roszady nie przyniosły ulgi przed ważnym sprawdzianem

Wokół łódzkiego zespołu od kilku dni było głośno nie tylko z powodu samego basketu. Na klubowych stronach pojawiły się aż trzy komunikaty dotyczące zmian w sztabie szkoleniowym, co tylko podkreśliło, jak niestabilny zrobił się ostatnio otoczenie drużyny. Taka atmosfera nie pomaga budować porządku na parkiecie, zwłaszcza gdy zespół i tak szuka punktu oparcia po serii niepokojących wyników.

W starciu z GKS Tychy było widać to od pierwszych minut. Łodzianie grali momentami nerwowo, zbyt niedokładnie, choć nie brakowało też pojedynczych udanych akcji. Rywale szybko wykorzystali ten rozchwiany początek i zbudowali kilka punktów przewagi.

Druga kwarta dała nadzieję, ale po przerwie wszystko się rozsypało

Najlepszy fragment ŁKS przyszedł jeszcze przed zejściem do szatni. W drugiej kwarcie gospodarze wrzucili wyższy bieg i zdobyli aż 34 punkty, kompletnie dominując na parkiecie. Do przerwy prowadzili 48:34, a to wyglądało jak punkt zwrotny, który mógł ustawić cały mecz.

Po zmianie stron obraz spotkania odwrócił się jednak niemal bez ostrzeżenia. Tyszanie zaczęli odrabiać straty, a łódzki zespół tracił rytm i cierpliwość. W trzeciej kwarcie ŁKS zdobył tylko 11 punktów, a goście wzięli ten fragment 25:11. Ostatnia część gry była już nerwowym przeciąganiem liny, zakończonym remisem 14:14 i dogrywką.

W decydujących minutach więcej chłodnej głowy zachował GKS. ŁKS nie uniknął błędów, które w tak wyrównanym meczu kosztują podwójnie. Efekt był gorzki tym bardziej, że jeszcze pół roku temu łodzianie ograli ten sam zespół różnicą 20 punktów.

  • Wynik po kwartach:
    1. I kwarta – 14:18
    2. II kwarta – 34:16
    3. III kwarta – 11:25
    4. IV kwarta – 14:14
    5. Dogrywka – 9:13

ŁKS Coolpack Łódź – GKS Tychy 82:86.

na podstawie: Urząd Miasta Łodzi.