[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa – Raków Częstochowa – Widzew Łódź 1:1 po dreszczowcu w samej końcówce

[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa – Raków Częstochowa – Widzew Łódź 1:1 po dreszczowcu w samej końcówce

Raków Częstochowa – Widzew Łódź 1:1. W sobotnie południe w Częstochowie długo pachniało meczem zamkniętym, szarpanym i mocno taktycznym, ale ostatnie minuty zamieniły go w prawdziwy thriller. Jako goście łodzianie byli o krok od wywiezienia kompletu punktów, a jednak w doliczonym czasie wszystko wymknęło się spod kontroli.

Pierwsza połowa pod dyktando ostrożności i kartki, która zmieniła obraz gry

Do przerwy było 0:0 i trudno się dziwić, bo obie drużyny najpierw pilnowały przede wszystkim tyłów. Widzew częściej utrzymywał się przy piłce, miał 61 procent posiadania, ale nie przekładało się to na prawdziwy napór na bramkę gospodarzy. Raków odpowiadał bardziej cierpliwie, czekając na swoje momenty, choć sam również nie rozkręcił się ofensywnie na tyle, by zasiać panikę w łódzkiej defensywie.

Spore znaczenie miała sytuacja Zorana Arsenicia. Obrońca Rakowa już w 22. minucie zobaczył żółtą kartkę, a w 36. minucie został ponownie napomniany i w efekcie musiał opuścić boisko. Od tego momentu gospodarze znaleźli się w zdecydowanie trudniejszym położeniu, bo końcówkę pierwszej połowy i całą drugą musieli grać z tyłu jeszcze ostrożniej, niż zakładali przed meczem.

Mecz był przy tym wyraźnie szarpany. Widzew zanotował aż 20 fauli, Raków 10, a to dobrze oddaje tempo i charakter tego spotkania. Nie było tu futbolu porywającego przez pełne 90 minut, ale napięcie wisiało w powietrzu od początku.

Końcówka jak z filmu – Widzew prowadził, Raków odpowiedział natychmiast

Po przerwie obraz gry nieco się zmieniał, a obie ławki szukały świeżości. W 67. minucie Raków zdecydował się na zmianę bramkarza, a Kacpra Trelowskiego zastąpił Oskar Zych. Widzew też rotował składem, próbując utrzymać energię i nie oddać inicjatywy w końcówce.

Przez długi czas wydawało się, że nikt już nie znajdzie sposobu na przełamanie. Strzałów celnych było zaledwie po dwa z obu stron, więc wszystko zmierzało w stronę bezbramkowego remisu. Aż przyszedł finisz, który spokojnie mógłby posłużyć za scenariusz mocnego filmu.

W 90+4. minucie Fran Alvarez dał Widzewowi prowadzenie i przez chwilę łodzianie byli naprawdę blisko bardzo cennego zwycięstwa. Radość trwała jednak tylko moment, bo Raków odpowiedział błyskawicznie. W 90+7. minucie Stratos Svarnas doprowadził do wyrównania i stadion w Częstochowie eksplodował w ostatniej akcji meczu.

To był remis wyciągnięty niemal z samego dna doliczonego czasu. Dla Widzewa pozostaje spory niedosyt, bo trzy punkty były na wyciągnięcie ręki. Z drugiej strony łodzianie pokazali charakter, a punkt zdobyty na wyjeździe z zespołem z czołowej szóstki tabeli też ma swoją wagę. W takim meczu naprawdę trudno mówić o spokojnym podziale łupów – to był dreszczowiec, w którym emocje rozstrzygały się do ostatniego gwizdka Pawła Raczkowskiego.

Raków CzęstochowaStatystykaWidzew Łódź
1Gole1
39%Posiadanie61%
2Strzały celne2
3Strzały niecelne9
6Strzały łącznie16
1Strzały zablokowane5
6Strzały w polu karnym10
0Strzały spoza pola6
4Rzuty rożne5
10Faule20
3Spalone2
2Żółte kartki3
1Czerwone kartki0
1Interwencje bramkarza2
307Liczba podań472
205Podania celne389
67%Skuteczność podań82%