Łódzkie koszykarki wróciły bez punktów po dwóch zaciętych wyjazdach

FOT. Urząd Miasta Łodzi
W Gdańsku i Rybniku obraz był podobny – łódzkie koszykarki walczyły, ale za każdym razem czegoś zabrakło w końcówce. ŁKS KK Łódź i Widzew Łódź przegrały minimalnie, choć oba zespoły długo próbowały odwrócić losy spotkań. Najbardziej bolał fakt, że w jednym przypadku przeszkodziły urazy, a w drugim od pierwszych minut trzeba było gonić rywalki.
- Osłabiony ŁKS KK Łódź nie zdołał zatrzymać rozpędzonej Akademii Gortata
- Widzew Łódź gonił wynik, ale Rybnik nie oddał prowadzenia do końca
Osłabiony ŁKS KK Łódź nie zdołał zatrzymać rozpędzonej Akademii Gortata
Łodzianki rozpoczęły mecz w Gdańsku z wyraźnym obciążeniem. Z powodu urazów i kontuzji skład ŁKS KK Łódź nie był optymalny, a taki początek szybko dał się odczuć na parkiecie. Akademia Gortata przejęła inicjatywę i zaczęła budować przewagę, której później nie oddała.
Zespół prowadzony przez Piotra Zycha nie odpuszczał, ale tym razem samo zaangażowanie nie wystarczyło, by dogonić gospodynie. Łodzianki przegrały 62:69, wracając z wyjazdu z poczuciem, że decydowały detale i brak pełnej rotacji. Przy tak wyrównanym wyniku każdy słabszy fragment kosztował bardzo dużo.
Widzew Łódź gonił wynik, ale Rybnik nie oddał prowadzenia do końca
Kilka chwil później podobny scenariusz rozegrał się w Rybniku . Koszykarki Widzewa Łódź także musiały od początku oglądać się za rywalkami, bo RMKS Xbest szybko ustawił mecz po swojej stronie i nie pozwolił łodziankom przejąć kontroli.
Czerwono-biało-czerwone próbowały jeszcze wrócić do gry, lecz gospodynie pilnowały przewagi aż do ostatnich minut. Wynik 69:79 oznaczał dla Widzewa kolejną porażkę, ale też pokazuje, że różnice nie były duże. W obu łódzkich obozach pozostaje niedosyt, bo sobota przyniosła walkę, lecz nie przyniosła punktów.
na podstawie: Urząd Miasta Łodzi.
Autor: krystian
