Złe miłego początki? Oby to powiedzenie sprawdziło się w przypadku Łódzkiego Klubu Sportowego. Jednak po meczu z Katowicami ciężko szukać pozytywów. Porażka na własnym obiekcie, na którym ŁKS Łódź wciąż nie strzelił gola, niezbyt przekonujący styl i liczne błędy indywidualne. Jedynym zawodnikiem, którego w pozytywnym kontekście wymieniali kibce, był Bartosz Biel. Być może piłkarze potrzebują jeszcze chwili, żeby złapać wspólny rytm. W podstawowej jedenastce przeciwko GKS Tychy wybiegło czterech nowych graczy – wspomniany Biel, Władysław Ochronczuk, Dawid Kort i Nelson Balongo. 

Mecz przyjaźni

Między kibicami ŁKS Łódź a GKS Tychy panuje przyjaźń, jednak na boisku nie będzie jej widać. Oba kluby potrzebują bodźca startowego. Tyszanie rozpoczęli od remisu z beniaminkiem – Chojniczanką Chojnice. Należy to uznać za wpadkę, bo przez większą część poprzedniego sezonu GKS liczył się w walce o baraże.

Przewaga fizyczna GKS Tychy

Gospodarze niewątpliwie będą mieli przewagę fizyczną w nadchodzącym spotkaniu. Podopieczni Dominika Nowaka stawiają na grę siłową. Potrafią również dobrze odnaleźć się w polu karnym po wrzutach ze stałych fragmentów gry. Szczególnie groźny w tym aspekcie jest mierzący 2 m Tomasz Malec. Mecz zostanie rozegrany w niedzielę (24 lipca) o godz. 12:40 na stadionie miejskim w Tychach.

  • TAGI:
  • ŁKS Łódź