Kuźnia Romów - tragiczna historia zapomnianego obozu Zigaunerlager w getcie łódzkim

3 min czytania
Kuźnia Romów - tragiczna historia zapomnianego obozu Zigaunerlager w getcie łódzkim

FOT. Urząd Miasta Łodzi

W cieniu miejskich kamienic kryje się rozdział, o którym rzadko się mówi - niewielki obóz dla Romów i Sinti, który powstał na terenie getta łódzkiego. W miejscu dzisiejszych skrzyżowań i osiedli mieszkała społeczność skazana na przeludnienie, choroby i szybką zagładę. Łódź pamięta o grobach i granicach tego obozu, ale sama historia Kuźni Romów bywa przemilczana. Ten tekst przypomina karty tragedii i pokazuje, gdzie szukać śladów tamtych wydarzeń.

  • Życie w Zigaunerlager - warunki, nadzór i epidemia
  • Ostatni rozdział w Łodzi - transporty i miejsca pochówków

Życie w Zigaunerlager - warunki, nadzór i epidemia

W listopadzie 1941 roku na terenie Litzmannstadt Getto Niemcy wydzielili podobóz dla Romów i Sinti, nazywany Zigaunerlager lub Kuźnią Romów. Obóz znajdował się na niewielkim skrawku ziemi pomiędzy ulicami Wojska Polskiego, Głowackiego, Starosikawskiej i Obrońców Westerplatte. Brama wiodąca do obozu stała przy Wojska Polskiego 88. Mieszkańcy żyli w kilkunastu zabitych deskami budynkach, bez naczyń, łóżek i sprawnych urządzeń sanitarnych - warunki, które szybko doprowadziły do katastrofy zdrowotnej.

Nadzór nad obozem sprawowała administracja getta wraz z niemiecką policją. W strukturze władzy pojawili się też miejscowi przełożeni - z jednej strony Mordechaj Chaim Rumkowski, jako przełożony Starszeństwa Żydów w getcie, z drugiej strony Romowie mieli swego przedstawiciela w postaci Karola Bergera. Z zewnątrz obóz strzegli funkcjonariusze Schupo i policja żydowska, a wewnątrz porządek utrzymywała cygańska służba policyjna wzorowana na żydowskiej służbie porządkowej.

Z powodu fatalnych warunków szybko wybuchła epidemia tyfusu. Jej obraz oddał jeden z nielicznych świadków, lekarz Arnold Mostowicz:

“Nie było tam ani prycz, ani tym bardziej łóżek. Rozrzucona na podłodze słoma, pokryta szmatami, służyła za legowisko”
Arnold Mostowicz

Gdy choroby zaczęły przekraczać granice obozu, władze niemieckie podjęły decyzję o likwidacji.

Ostatni rozdział w Łodzi - transporty i miejsca pochówków

W pierwszych dniach stycznia 1942 decyzja o likwidacji została wdrożona brutale i szybko. Już 5 stycznia 1942 rozpoczęto wywózki więźniów do obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem (Kulmhof), gdzie - według dostępnych relacji - zgładzono kilka tysięcy osób. W wyniku epidemii oraz późniejszych akcji zmarło też wiele osób w obrębie getta - źródła podają m.in. 719 ofiar, a w pierwszych dniach stycznia kolejne 250.

Zmarli Romowie zostali pochowani na tzw. polu gettowym cmentarza żydowskiego przy ulicy Brackiej w Łodzi. To tam leżą groby tych, których społeczność Kuźni Romów straciła w krótkim czasie.

Mieszkańcom miasta łatwiej zlokalizować pamięć o tym rozdziale historii dzięki zachowanym punktom orientacyjnym - granice obozu wyznaczały ulice wymienione powyżej, a brama prowadząca do obozu stała przy Wojska Polskiego 88. Dla tych, którzy chcą oddać hołd lub poszukać informacji o ofiarach, najważniejszym śladem są groby na cmentarzu przy ul. Brackiej oraz zdigitalizowane i lokalne archiwa miejskie, które przechowują dokumenty dotyczące getta. Warto podejść do tematu z szacunkiem i świadomością, że w tej części miasta przetrwały świadectwa ludzkiego cierpienia i pamięć, którą warto pielęgnować.

na podstawie: Urząd Miasta Łodzi.

Autor: krystian