Od początku spotkania było widać, że zespół Budowlanych ma problemy z poukładaniem gry. Kiepsko na rozegraniu spisywała się Martyna Łazowska, z przyjęciem nie radziła sobie Mitrović. Dzięki temu ataki gospodyń były bardzo niebezpieczne. Stal skutecznie też blokowała. W efekcie pierwszy set padł łupem Mielczanek. Łodzianki były tym faktem wyraźnie zdenerwowane, czego wyraz dały w dwóch kolejnych partiach. O tym, jak się gra w siatkówkę przypomniała sobie Ana Bjelica. Pomogła jej Mackenzie May. Dzięki ich postawie końcówka drugiego seta należała do Budowlanych. Podobnie jak początek trzeciej odsłony. Z tym że sił nie wystarczyło na zbyt długo. Łodzianki zaczęły popełniać zbyt wiele błędów. W efekcie Stal doprowadziła do gry na przewagi i niewiele zabrakło, żeby to właśnie gospodynie wyszły na prowadzenie.

Co się odwlecze to nie uciecze. Kolejne dwa sety padły już łupem mielczanek. Znów kluczowy okazał się mielecki blok. To on dał sporą zaliczkę Stali na początku czwartego seta. Znakomicie spisywała się Weronika Gierszewska. To między innymi dzięki niej beniaminek odskoczył aż na 8 punktów (22:14)! Na nic zdała się gonitwa w końcówce. Do rozstrzygnięcia potrzebny był tie-break. I tu stała się rzecz niezrozumiała. Oba zespoły grały bardzo zacięcie, wymieniając się punktami. W końcówce spotkania to jednak Budowlane wyszły na prowadzenie i miały nawet piłkę meczową. Zaprzepaściły jednak swoją szansę. Zostały zablokowane. W kluczowym momencie bardzo przytomnie zachowała się Gierszewska, która postawiła kropkę nad i.

Stal Mielec – Grot Budowlani Łódź

3:2

(25:23, 22:25, 24:26, 25:21, 15:14)