Mowa o Henryku Debichu i Henryku Czyżu – wysokiej klasy artystach wywodzących się z tego samego przedwojennego pokolenia. Cechowały ich wielka kultura, ogromny talent, podobne doświadczenia oraz błyskotliwa kariera dyrygencka, której wspólnym akcentem była aktywna działalność w łódzkim środowisku muzycznym.

Pod dyrekcją Henryka Debicha

Taki anons przez wiele lat towarzyszył koncertom, festiwalom, nagraniom radiowym i telewizyjnym. Henryk Debich urodził się 18 stycznia 1921 r. w Pabianicach, a 4 lipca minęła 21. rocznica jego śmierci. Pochodził z muzycznej rodziny, której korzenie wywodzą się z francuskiej Burgundii, a dokładnie ze szlacheckiej familii de Biche. Rodzina najpierw przeprowadziła się na Morawy, a w XIX w. na stałe osiadła w Pabianicach, gdzie zajęła się tkactwem. 

Jego ojciec, Bernard, był kapelmistrzem zakładowej orkiestry w największej pabianickiej fabryce Kruschego i Endera, a po wojnie pracował jako dyrygent w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Łodzi. Młody Henryk pobierał lekcje gry na fortepianie, a tata nauczył go grać także na trąbce i puzonie. W czasie wojny, gdy miał 19 lat, został aresztowany i osadzony w radogoskim więzieniu, skąd trafił potem do obozu w Dachau. Po wojnie podjął pracę nauczyciela w pabianickiej szkole muzycznej, a także ukończył studia na Wydziale Teorii, Kompozycji i Dyrygentury w łódzkiej PWSM. Był współzałożycielem, a od 1952 r. również dyrygentem Orkiestry Rozrywkowej Polskiego Radia i Telewizji w Łodzi, którą prowadził do 1991 r. Nagrał z nią ponad 50 płyt oraz muzykę do 20 filmów. Przez długie lata pełnił funkcję kierownika muzycznego i dyrygenta na festiwalach w Opolu, Sopocie, Kołobrzegu i Zielonej Górze. Na co dzień współpracował też z operą, filharmonią i operetką w Łodzi oraz z orkiestrami w wielu krajach. Za swój dorobek artystyczny otrzymał Bursztynowego Słowika, a także Diamentową Batutę Radia Łódź. W siedzibie tej rozgłośni działa studio koncertowe jego imienia, a na murze, przy którym biegnie ul. H. Debicha, wisi poświęcona mu pamiątkowa tablica. Niedaleko, przy ul. Machowskiego, mieściło się jego łódzkie mieszkanie, w którym gościły znane gwiazdy przyjeżdżające na nagrania do Łodzi. Oprócz muzyki maestro Debich miał jeszcze jedną pasję – zegary. Zgromadził pokaźną kolekcję czasomierzy z różnych epok i zakątków świata, a wszystkie kochał, umiał naprawiać i opowiadać o nich godzinami.

Latem w 2000 r. tradycyjnie pojechał na urlop do Sopotu, ale po powrocie do domu źle się poczuł. Doszło do zatoru i częściowego paraliżu, lecz artysta wciąż marzył o tym, by móc stanąć za pulpitem dyrygenckim… Henryk Debich zmarł 4 lipca 2001 r. Miał 80 lat i został pochowany na cmentarzu w Pabianicach. Do miejscowego muzeum rodzina przekazała ok. 250 pamiątek po sławnym dyrygencie.

Nie taki diabeł straszny

To z kolei credo literackie i telewizyjne Henryka Czyża, który z taką samą pasją jak przy prowadzeniu orkiestry symfonicznej, w oryginalny i przystępny sposób przybliżał tajniki muzyki klasycznej widzom TVP, ukazując wielki talent pisarski oraz gawędziarski. Henryk Modest Czyż urodził się 16 czerwca 1932 r. w Grudziądzu. Młodość spędził w Wilnie, gdzie uczył się w Gimnazjum Ojców Jezuitów i kształcił się muzycznie. W czasie wojny był żołnierzem AK. Po udziale w akcji „Burza” został aresztowany i wraz z tysiącami innych wywieziony do obozu sowieckiego w Kałudze.

Po wojnie równocześnie studiował prawo i filozofię na UMK w Toruniu oraz dyrygenturę i kompozycję w PWSM w Poznaniu. W latach 50. XX w. w operze poznańskiej był drugim dyrygentem Wielkiej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. Na szczególną uwagę zasługuje jednak łódzki okres jego działalności, bowiem w latach 1957–1960 i 1972–1980 był kierownikiem artystycznym i pierwszym dyrygentem Filharmonii Łódzkiej. Chociaż w tamtych czasach pracował jeszcze w operze warszawskiej, był dyrygentem w filharmonii, wykładowcą dyrygentury w PWSM Krakowie oraz dyrektorem muzycznym w Düsseldorfie, to dekada spędzona w Łodzi była w jego karierze niezwykle ważna. W latach 70. był twórcą i prezenterem bardzo popularnego programu telewizyjnego, „Nie taki diabeł straszny”, realizowanego przez łódzki ośrodek TVP w gmachu obleganej wówczas Filharmonii Łódzkiej, w której trudno było o bilety. 

Maestro Henryk Czyż dyrygował orkiestrami w niemal wszystkich krajach europejskich, a także w Ameryce Południowej i USA. Sam także komponował. Nagrał szereg płyt w Polsce i za granicą. Na sceny operowe i estrady wprowadził wiele utworów współczesnych. Zmarł 16 stycznia 2003 r. w Warszawie w wieku 80 lat. Pozostały po nim liczne nagrania płytowe, telewizyjne oraz kilka bardzo interesujących książek na temat muzyki poważnej, w których przekonywał, że nie taki diabeł straszny…